– Yaz – udało mu się wreszcie wykrztusić, gdy odzyskał głos.
Jego zaufany żołnierz wyłonił się z kąta. – Tak, Wasza Wysokość?
– Czy wszyscy strażnicy pełniący wartę odeszli, kiedy wydałeś im rozkaz opuszczenia terenu?
– Tak, panie. Wyszedłem jako ostatni.
Wzrok Viktora błądził, chłonąc kolejne szczegóły. Otoczenie wydawało się czystsze. Obrazy wyglądały na świeżo nabyte. Ściany lśniły, jakby były






