Gdy tylko weszli do środka, Amy spodziewała się, że zmieni nastawienie i prawdopodobnie chwyci ją za podbródek, jak miał to w zwyczaju, ale zamiast tego gestem wskazał jej, by usiadła na kanapie w salonie.
Usiadła powoli, jakby we śnie, a on zajął miejsce na kanapie naprzeciwko niej. Amy bardzo się go bała. Wszystko w nim było tak szlachetne, majestatyczne i apodyktyczne. Być może dlatego, że był






