– James? – Jej głos się załamał.
Mężczyzna się odwrócił. Na jego ustach błąkał się delikatny uśmiech. – Witaj w domu, panno Vanesso.
Zamrugała, z niedowierzaniem otwierając szeroko oczy. Przez ułamek sekundy nie potrafiła przetworzyć tego, co widziała. A potem wszystko w niej pękło. Pobiegła do niego, czepiając się go rozpaczliwie, gdy z jej piersi wyrwało się głośne łkanie.
– Gdzie byłeś przez te






