Althea uśmiechnęła się — nie, zaśmiała się. Cichym, pogardliwym śmiechem, który tylko wyostrzył chłód w jej oczach.
– Pani wnukiem? Jakże nagle pani to stwierdza. Ciekawe. Kiedy byłam żoną pani syna, czy kiedykolwiek potraktowała mnie pani jak rodzinę? Czy kiedykolwiek uznała mnie pani za synową Callisterów? Każda moja próba wejścia do waszego kręgu spotykała się jedynie z drwinami i lekceważeniem






