Gdybym teraz tam podeszła, sama prosiłabym się o kłopoty. Reporterzy z pewnością by mi nie odpuścili, wiedząc, że jestem jego żoną. – Możesz iść, jeśli chcesz. Ale ja na pewno nie pójdę. Nic mnie to nie obchodzi – powiedziała, odpychając rękę Lyle'a.
– Mówisz poważnie? – Lyle zaczynał tracić cierpliwość.
Spojrzałam na niego gniewnie z wysoko uniesioną głową. – Nie obchodzi mnie, czy się wścieknies






