languageJęzyk
Strona główna/Mistrzyni/Mój pierwszy grzech/Rozdział 9 Postawiony na miejscu

Rozdział 9 Postawiony na miejscu

Autor: Avelon Moreau 5 kwi 2026

Z dobroci serca, postanowiłam więcej nie gotować karmelizowanej wieprzowiny. Zamiast tego, w ramach próby popisania się swoimi kulinarnymi umiejętnościami, zdecydowałam się spróbować swoich sił w przygotowaniu ryby z patelni grillowej.

Christopher zaśmiał się, opierając się o zlew i obserwując, jak teatralnie podwijam rękawy.

Spojrzałam na niego z ukosa. – Z czego się śmiejesz?

Pokręcił głową, ale w jego oczach wciąż iskrzyło rozbawienie. – Pozwól, że oprawię rybę. Możesz zrobić sobie krzywdę.

Mówiąc to, zdjął płaszcz, narzucając mi go na głowę i traktując mnie jak ludzki wieszak. Spowił mnie słaby, odurzający zapach tytoniu i niemal nie mogłam się przemóc, by go zdjąć.

Błyskawicznie uwinął się z zadaniem i szybko przejął resztę procesu przygotowań: wlanie oleju na patelnię, podsmażenie posiekanej cebuli z czosnkiem, a na koniec wrzucenie ryby na patelnię. Niestety, położył ją odrobinę za szybko i gdy tylko to zrobił, z patelni prysnęły krople wrzącego oleju.

Dzięki szybkiemu refleksowi Christophera olej nie prysnął na mnie, lecz na jego wyciągnięte ramię, które opiekuńczo zasłaniało moje. Zauważyłam, jak jego skóra natychmiast zaczęła przybierać w niektórych miejscach gniewny, czerwony odcień.

– Nic ci nie jest? Przyniosę apteczkę – niepokoiłam się, trzymając jego rękę z bliska, by się jej przyjrzeć. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu poczułam, jak moje serce ściska się na widok jego zaczerwienionej dłoni.

– Nic mi nie jest. – Pociągnął mnie w ramiona i pocieszająco poklepał po głowie. – Miewałem już do czynienia z gorszymi rzeczami.

Uniosłam wzrok, by napotkać jego spojrzenie. – Jesteś przyzwyczajony do gotowania dla siebie?

Lyle nigdy nie potrafił gotować, ani robić w kuchni niczego pożytecznego, więc naturalnie założyłam, że Christopher też tego nie potrafi, całkowicie zapominając o fakcie, że to, iż byli przyjaciółmi, nie oznaczało, że byli dokładnie tacy sami.

Christopher wzruszył ramionami i w milczeniu odwrócił się z powrotem, by skupić się na rybie na patelni.

W tamtej chwili poczułam nagłą potrzebę, by przytulić go od tyłu i pocieszyć. Musiało mu być ciężko żyć samotnie przez cały ten czas.

Ale nie zrobiłam tego z dwóch powodów; po pierwsze, nie potrafiłam zebrać się na odwagę, a po drugie, zadzwonił dzwonek do drzwi.

Miałam właśnie pójść otworzyć, kiedy nagle powiedział: – Przysięgam, że pewnego dnia zdemontuję ten dzwonek.

– Dlaczego? – Czym ten dzwonek tak bardzo go uraził?

Wyciągnął rękę, by chwycić mnie za podbródek, i żartobliwie odpowiedział: – Nie chcę, żeby ciągle nam przerywał w połowie naszych sesji.

Dzwonek zadzwonił raz jeszcze i nie śmiałam kazać tajemniczemu gościowi dłużej czekać.

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam matkę Lyle'a, Wendy, stojącą tam z ponurym wyrazem twarzy. – Dlaczego tak długo to trwało? Co ty wyprawiasz? Potrzebowałaś trochę czasu, żeby ukryć swojego gacha, co?

Miałam świadomość, że nigdy za mną szczególnie nie przepadała, ale jej słowa mnie zaskoczyły i sprawiły, że moje dłonie zlały się zimnym potem.

Na szczęście po prostu się mnie czepiała i gadała bzdury, jak zwykle, po czym przecisnęła się obok mnie, by przeprowadzić inspekcję czystości w domu.

Przejechała palcem po jednej z wyeksponowanych dekoracji, mrużąc na nią oczy z pogardą. – To jest zakurzone.

Oczywiście, że jest kurz. W końcu jesteśmy na Ziemi. Kurz jest wszędzie.

Pomimo tych myśli milczałam, nie chcąc jej jeszcze bardziej prowokować. Po prostu chodziłam za nią, gdy rozglądała się dookoła.

Było jasne, że pojawiła się tu, by szukać u mnie błędów, więc pyskowanie jej byłoby wpadnięciem prosto w jej pułapkę. Poza tym, nie miałam teraz energii, by się z tym użerać.

– Co to jest? – Podniosła z ziemi skarpetkę, podczas gdy ja w duchu modliłam się, by jak najszybciej sobie poszła.

– To skarpetka Lyle'a. Musiała mi upaść po tym, jak ją rano uprałam.

Jej brwi się ściągnęły. – Uprałaś? Przecież ona jest wciąż szara od brudu!

Ale taki... jest kolor tej skarpetki. To szara skarpetka.

Musiała szybko uświadomić sobie swój błąd, ale zamiast mnie przeprosić, cisnęła skarpetkę do pobliskiego kosza na śmieci. – Od teraz musisz kupować mu białe skarpetki. I pamiętaj, by po wypraniu suszyć je na słońcu, żeby wszystkie zarazki zostały odpowiednio zabite...

Tak, tak. Pokiwałam głową. Niech będzie, co powiesz, o wielka teściowo.

Wendy wydawała się rozczarowana tym, jak szybko przyznawałam się do błędów, ponieważ teraz nie mogła już znaleźć we mnie żadnych wad.

Następnie odwróciła się, by skupić swoją uwagę na Christopherze, który siedział przy stole w jadalni. – Dlaczego tu jesteś, Christopherze?

Prawie każdy mięsień w moim ciele napiął się z czystego zdenerwowania.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 9: Rozdział 9 Postawiony na miejscu - Mój pierwszy grzech | StoriesNook