Zostałam przykryta ciepłym, puszystym kocem. W następnej chwili poczułam miękki pocałunek na moim policzku.
Później słyszałam, jak krząta się po pokoju, aż w końcu zdałam sobie sprawę, że sprząta bałagan, który narobiliśmy. Moje serce ścisnęło się w piersi pod wpływem dziwnych, obcych emocji, których nie potrafiłam nazwać.
Kiedy skończył sprzątać, zaniósł mnie do sypialni i ułożył do snu, pamiętając nawet o tym, by nalać szklankę wody i postawić ją na moim stoliku nocnym. Jaki z niego dobry... przyjaciel.
Całkowicie wyczerpana, zapadłam w sen niedługo po tym, jak opuścił dom.
Przez sen mgliście zarejestrowałam, że ktoś kładzie się obok mnie. Kiedy gwałtownie się przebudziłam, zobaczyłam Lyle'a rozwalonego na łóżku, cuchnącego alkoholem.
A więc nie poszedł szukać pocieszenia u innej kobiety, lecz w alkoholu?
Zatkałam nos, gdy wezbrało we mnie obrzydzenie. Mimo to wstałam z łóżka, by przygotować mu kąpiel. Następnie pomogłam mu zdjąć ubranie i wejść do wanny, po czym zeszłam na dół, by przygotować tabletki przeciwbólowe na zbliżającego się kaca.
W przeszłości robiłam to dla niego regularnie, ponieważ było mi go żal, że zostawał tak późno na biznesowych kolacjach i spotkaniach, ale patrząc na to z perspektywy czasu, chciałam śmiać się z własnej głupoty. W ogóle nie zasługiwał na moją litość.
Połknąwszy tabletki przeciwbólowe, Lyle zaskoczył mnie, wgniatając mnie w łóżko i próbując pocałować, wciąż z posmakiem alkoholu w ustach.
Kiedy siedział na mnie jak król na tronie, wiedziałam, że musi być jeszcze pijany, albo wziął mnie za inną dziewczynę.
Odwróciłam głowę na bok, by uniknąć jego ust. Seks między nami nigdy nie był częstym zjawiskiem. Co więcej, nabrałam do niego awersji, odkąd dowiedziałam się, że mnie zdradza.
Jednakże nie zrozumiał aluzji; zawisnął nade mną i zaczął całować mnie w ucho, podczas gdy jego dłonie wślizgnęły się pod moją piżamę. – Kochanie...
Christopher robił mi dokładnie to samo wcześniej, ale wydawało się to obrzydliwe, kiedy robił to Lyle.
Przez chwilę zastanawiałam się, czy ja również uzależniłam się od Christophera. Czy powiedzenie, że najlepsza droga do serca dziewczyny prowadzi przez jej ciało, jest ostatecznie prawdziwe?
– Jest późno. Powinniśmy się przespać – powiedziałam Lyle'owi, z dłońmi przyciśniętymi do jego klatki piersiowej w próbie odepchnięcia go. – Poza tym rano idziesz do pracy.
Bez słowa odwróciłam się do niego plecami i naciągnęłam kołdrę aż po samą brodę.
Nie powiedział nic, obrócił się na drugi bok i szybko zasnął.
Czy właśnie na to liczył? Na to, że nie odwzajemnię jego czułości?
Przez kilka następnych dni Lyle nadal wracał późno do domu. Choć nie pachniał już alkoholem, nie śmiał spojrzeć mi w oczy, zupełnie jak wcześniej.
Moja miłość do niego wypaliła się dawno temu i przygotowywałam się do rozwodu.
Christopher z kolei nadal często wpadał do domu, nazywając mnie „Yvonne” w miejscach publicznych, a „kokietką” w łóżku.
– Tęskniłaś za mną, mała kokietko? – Znowu ni stąd, ni zowąd pojawił się w moim salonie.
Zanim zdążyłam zareagować, zdążył już przyciągnąć mnie w swoje objęcia.
Odwróciłam lekko głowę, by spojrzeć na niego zmrużonymi oczami. – Ukradłeś w tajemnicy komplet kluczy do mojego domu? – Byłam pewna, że zamknęłam drzwi wejściowe na klucz.
– Co masz na myśli, mówiąc „ukradłeś”? – Uniósł swój klucz w powietrze, wymachując nim z niewinnym uśmiechem. – Zawsze go miałem.
Och. Zapomniałam, że kiedy zamki w naszym domu zepsuły się około pół roku temu, Lyle nie zrobił nic, by rozwiązać ten problem. Zamiast tego to Christopher pofatygował się i znalazł dla nas ślusarza.
Czy to znaczy, że od pół roku ma klucz do naszego domu? Co zamierza z nim zrobić?
– Czy planowałeś iść ze mną do łóżka od bitych sześciu miesięcy? – zapytałam z ciekawością.
Jego uśmiech zniknął, zastąpiony całkowicie poważnym wyrazem twarzy. – Przede wszystkim, od zawsze byłaś moja.
To wyznanie mnie poruszyło. Jednak cichy głosik z tyłu głowy przypominał mi, że mężczyznom nie należy w pełni ufać, gdy śpiewają serenady i prawią komplementy. Właściwie, Lyle służył za dobry przykład.
Zaczął się śmiać jak idiota, kiedy nie odpowiedziałam. – Jestem głodny. Co dzisiaj jemy?
– Karmelizowaną wieprzowinę.
Jego mina natychmiast zrzedła, jakby przypomniał sobie smak tej okropnej karmelizowanej wieprzowiny z poprzedniego razu.
– Czy możemy zjeść coś innego? Proszę, Eve? – jęknął, ocierając twarz o zagłębienie mojej szyi.
Powstrzymując śmiech, zapytałam: – Dlaczego? Nie smakowało ci, gdy ostatnio dla ciebie gotowałam?
Uniósł brew. – Było pyszne – wymusił z siebie.
Tym razem nie mogłam powstrzymać wybuchu śmiechu.






