languageJęzyk

2. Samantha

Autor: Stella Pierce23 kwi 2026

Patrzę przez okno, próbując zignorować fakt, że nie potrafię przestać wyobrażać sobie rąk mężczyzny siedzącego obok mnie na całym moim ciele. Na szczęście piętnaście minut później kierowca podjeżdża pod oszałamiający budynek przy Pięćdziesiątej Siódmej Ulicy. Słynie jako Aleja Miliarderów. Nazwa mówi sama za siebie. Nie obchodzą mnie takie rzeczy, ale trudno zignorować ten szczegół.

Kierowca zatrzymuje się całkowicie. Alistair otwiera drzwi i wyciąga do mnie rękę. Nasze oczy się spotykają. Nagle jestem wygłodniała, ale wcale nie na jedzenie. Zamykam oczy i biorę głęboki oddech. Moje libido musi się uspokoić. Alistair to obcy człowiek, a ja nie zamierzam wdawać się w przygodę na jedną noc z nieznajomym. Nie można tak po prostu ulegać swoim pragnieniom. Moja matka prawdopodobnie obdarłaby mnie żywcem ze skóry, gdyby wiedziała, że jestem w samochodzie z kompletnie obcym facetem i za chwilę wejdę do jego apartamentu.

– Mieszkasz tutaj? – pytam, próbując odwrócić uwagę od swoich myśli, gdy idziemy do wejścia.

– Tak.

– Praca musi popłacać – dodaję.

– Można tak powiedzieć. – Uśmiecha się.

Prowadzi nas do prywatnej windy. W środku wciska przycisk Penthouse. Zapada cisza. Próbuję utrzymać dystans, ale to nie jest takie proste, jak się wydaje, biorąc pod uwagę pociąg, jaki do niego czuję. Gdybym była Aną, a Alistair Christianem Greyem, to byłaby ta osławiona scena w windzie. Powietrze jest tak gęste od napięcia seksualnego, że trudno to zignorować. Ale nie zamierzam pozwolić, by posunęło się to na tyle daleko, by pchnął mnie na ścianę windy i pocałował. Nie mogę.

Zanim docieramy na najwyższe piętro, jest to już nie do zniesienia. Praktycznie wybiegam z windy, gdy tylko drzwi się otwierają, co wywołuje jego cichy śmiech. Musi zdawać sobie sprawę, jaki ma wpływ na kobiety. Mam na myśli, spójrzcie na niego – jest, kurwa, idealny jak z obrazka. Nadal nie mogę skojarzyć, skąd go znam. Ale sześćdziesiąt godzin w tygodniu wpatrywania się w cyferki sprawi, że zapomni się o wszystkim.

– To miejsce jest piękne – mówię, wchodząc głębiej do apartamentu.

– Jakoś nie zauważyłem.

Jego ton jest tak neutralny, kiedy to mówi. Brzmi to, jakby kryła się za tym jakaś historia, ale nie potrafię się tym przejąć. Po dzisiejszym wieczorze nie mam zamiaru kiedykolwiek więcej zobaczyć tego perfekcyjnego mężczyzny idącego obok mnie. Jedyne, na czym mi zależy, to zjedzenie czegoś i wyniesienie się stąd tak szybko, jak to możliwe, zanim zrobię coś, czego nie powinnam. Mam przeczucie, że on wie, jak na mnie działa, bo kątem oka dostrzegam uśmieszek na jego twarzy.

Prowadzi nas do kuchni. Jest tak samo oszałamiająca, jak wejście do penthouse'u. Marmurowe blaty, jasne płytki ścienne, urządzenia ze stali nierdzewnej. Praktycznie wymarzona kuchnia szefa kuchni. Kładę torebkę na kuchennej wyspie i siadam na jednym ze stołków.

– Podać ci coś do picia? Może wina?

– Woda będzie w porządku. Rano idę do pracy.

Nie potrzebuję więcej wina. Kto wie, co by się stało, gdybym wypiła. Nie chcę dolewać oliwy do ognia płonącego w moim wnętrzu. Kiedy podchodzi do lodówki, mogę z większą dokładnością przyjrzeć się jego sylwetce. Ten mężczyzna jest lepiej wyrzeźbiony niż Dawid Michała Anioła. Ale ma wypisane na twarzy „playboy”. Znam go skądś, tylko nie wiem skąd. Odwraca się i nasze oczy się spotykają. Kiedy podaje mi butelkę wody, nasze palce się ocierają.

– Jasna cholera – mruczy i ściąga mnie ze stołka.

Zanim zdążę cokolwiek powiedzieć, jego wargi lądują na moich. Jest drapieżny. Oddychamy jednym tchem. Zatracam się w nim i wsuwam palce w jego włosy. Wydaję z siebie jęknięcie, gdy podnosi mnie i sadza na kuchennej wyspie. Odchylam głowę na bok, żeby dać mu lepszy dostęp do mojej szyi.

Jego wargi zaczynają kreślić linie na mojej szyi. Delikatnie gryzie mnie co kilka pocałunków. Ścieżka pocałunków urywa się tuż przed tym, jak dociera do mojego dekoltu. Patrzy na mnie oczami pełnymi tego samego ognia, który czuję wewnątrz. Przygryzam wargę, próbując powstrzymać kolejne jęki. To jest lekkomyślne i zupełnie do mnie niepodobne, ale najwyraźniej nie potrafię się powstrzymać.

– Ktoś tu może wejść – mówię w końcu z zapartym tchem, próbując odzyskać nad sobą kontrolę.

– Nikt nie wejdzie.

Patrzę na niego z niepewnością. Pomaga mi zsiąść z wyspy i rusza, trzymając mnie za rękę. Idziemy wzdłuż długiego korytarza. Zatrzymuje się przed czymś, co wygląda jak kolejne drzwi do windy, inne niż te, którymi jechaliśmy wcześniej. Naciska przycisk i drzwi windy się otwierają.

– Jak duże jest to miejsce? – nie mogę powstrzymać się od pytania.

– Wystarczająco duże – odpowiada z uśmieszkiem.

Wewnątrz windy natychmiast daje się wyczuć napięcie seksualne. Powietrze wydaje się gęste. Nie potrafię przestać na niego patrzeć. Kiedy nasze oczy się spotykają, nie ma w nich nic poza pożądaniem. Może i jestem konserwatywna, ale nie jestem aniołem. Chcę mu pozwolić robić ze mną, co tylko zechce. Widzę, że jest typem mężczyzny, który doskonale wie, jak zachować się w łóżku. Zdaje się, że pragnę go poza wszelkimi granicami rozsądku.

Wreszcie drzwi windy się otwierają. Jego uśmieszek jest jeszcze wyraźniejszy. Bierze mnie za rękę i wyprowadza. Idziemy przez korytarz. Trudno nie zauważyć, jak pięknie i drogo wszystko wygląda. Alistair bez wątpienia jest miliarderem. Na końcu korytarza znajdują się otwarte drzwi. Od momentu, w którym wchodzimy do środka, jestem oszołomiona. Sypialnia wygląda jak kawalerka. Jego sypialnia jest większa niż całe moje mieszkanie.

Zatrzymuje się przed łóżkiem i obraca mnie tak, że stoję twarzą do ściany, a on za mną. Jego palce zaczynają błądzić po moim karku, zmuszając mnie do westchnienia. Zatrzymują się na suwaku sukienki. Powoli zaczyna go rozsuwać. Z każdym centymetrem w dół mam wrażenie, jakby wysysał ze mnie powietrze. Kiedy dociera do samego dołu, praktycznie dyszę. Zsuwa sukienkę z moich ramion na tyle, by opadła i ułożyła się w stosik u moich stóp.

– Zrób krok i wyjdź z sukienki – szepcze łagodnie.

W milczeniu wychodzę z sukienki. W sposobie, w jaki Alistair rozkazuje mi, co mam robić, jest coś, czemu nie potrafię się oprzeć. Nie poznaję samej siebie. To tak, jakbym była sobą, a jednak nie była.

Obraca mnie i powoli pcha na łóżko, przez co gwałtownie wciągam powietrze. Zawisa nade mną na kilka sekund. Zaczyna całować moją szyję, zatrzymując się dopiero wtedy, gdy dociera do moich piersi. Tam daje sobie czas, delikatnie podgryzając mój dekolt i liżąc moje sutki przez materiał stanika. Ciepło jego śliny sprawia wrażenie, jakby parzyło.

Jego dłoń wsuwa się pod moje plecy i z łatwością odpina stanik. Gdy tylko stanik znika z drogi, a moje piersi są wolne, obejmuje jedną z nich ustami, jednocześnie rolując mój sutek w palcach, co sprawia, że krzyczę z rozkoszy. Przechodzi z jednej piersi na drugą, doprowadzając mnie na skraj. Moje ciało zaczyna się napinać, szukając tego uwolnienia. Na ten znak on podwaja swoje wysiłki. Jęczę i zaciskam dłonie na pościeli, pozwalając, by doznania pchnęły mnie przez krawędź. Nagle zalewa mnie czysta euforia. Pozwalam sobie poddać się ekstazie. Nie mogę nawet powiedzieć, że mój orgazm jest wynikiem braku seksu – to on.

Alistair wstaje z łóżka, podczas gdy ja próbuję złapać oddech. Moje ciało powoli się uspokaja, a ja nie potrafię oderwać wzroku od rozbierającego się Alistaira. Jest samą muskulaturą, ani grama tłuszczu. Ale nie jest przesadzony jak kulturyści czy maniacy siłowni.

Ogień, który rozpala we mnie Alistair, sprawia wrażenie, jakby miał spalić mnie żywcem. Oblizuję wargi, pragnąc go posmakować, i siadam, gotowa to zrobić. Kiedy jego spodnie opadają na stopy, bokserki nie pozostawiają niczego dla wyobraźni, sprawiając, że staję się go jeszcze bardziej głodna. Nigdy nie czułam fizycznego głodu takiego jak ten, który czuję w tej chwili. Przesuwam się na krawędź łóżka, by wstać.

– Nie. – Patrzę na niego zdezorientowana. – Dzisiejszej nocy, laleczko, chodzi tylko o twoją przyjemność.

Kim, u licha, jest ten facet? Nie udaje mi się go zapytać. Popycha mnie z powrotem, jednocześnie przyciągając moje nogi do przodu. Zostaję na samej krawędzi łóżka. Osuwa się na kolana i zdejmuje mi majtki. Z szeroko rozłożonymi nogami czuję chłodne powietrze ciągnące po jego sypialni. Mimo że jestem obnażona, nie potrafię wyobrazić sobie niczego lepszego. Jest drapieżnikiem gotowym brać, a ja jestem bezbronna wobec tego pożądania, które czuję. Bez żadnego ostrzeżenia, przyciąga mnie do ciepła swoich ust.

– Aaaach – krzyczę z rozkoszy, zaciskając dłonie na pościeli.

Chciałabym powiedzieć, że jest delikatny, ale nie jest. To tak, jakbyśmy byli na pustyni, a on szukałby wody. Wody, którą tylko ja mogę mu dać. Jego palce delikatnie zaczynają mnie torturować. Między jego językiem a palcami wydaję się tracić samą siebie. Jest bezlitosny, a mi to nie przeszkadza. Alistair wie, jak zadowolić kobietę. Czuję, że znów zbliżam się do krawędzi. On również musi to wyczuwać, bo przyspiesza tempo.

– Jezu, zaraz dojdę – udaje mi się z trudem wykrztusić.

– Nie zamierzam cię, do cholery, powstrzymywać – mruczy, przyprawiając mnie o dreszcze. Wykrzykuję jego imię, gdy ponownie osiągam euforię. – Smakujesz wyśmienicie. Mógłbym cię brać przez całą noc – dodaje.

Próbuję zrozumieć, co ma na myśli, ale to nie ma znaczenia. Po dzisiejszej nocy już nigdy nie zobaczę Alistaira. Postanowiłam zachować anonimowość, podając mu tylko moje imię. Skupię się więc na tym, co jest teraz, i nie będę martwić się o jutro. W końcu, co najgorszego może się stać?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: 2. Samantha - Obsesja Księcia Miliardera | StoriesNook