Z perspektywy trzeciej osoby
Łzy Zary spływały niekontrolowanie po jej policzkach, opadając ciężkimi kroplami na szpitalne prześcieradło, gdzie zakwitały w ciemne plamy przypominające krew.
Zdesperowana, szarpała się dziko i – z głośnym łoskotem – zwaliła się ze szpitalnego łóżka na zimną podłogę.
Ale nie poczuła niczego.
Leżała rozciągnięta na ziemi w całkowitym nieładzie, jej niegdyś dumna sylwe






