Z perspektywy Riley
Nie zaszczyciłam kierowcy nawet spojrzeniem.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam prosto z powrotem do posiadłości Ebonclaw, a stukot moich obcasów o marmur brzmiał jak wypowiedzenie wojny.
Szczeknął na mnie jak kundel, myśląc, że tylko dlatego, iż prowadzi samochód Alfy Alarica, może zwracać się do mnie z góry. Chyba zapomniał – nie jestem psem. Jestem córką, którą pogrzebali,






