(Raquela)
„Dobrze, kochanie, dasz radę. Jeszcze tylko jeden na zewnątrz, a potem reszta po prostu z ciebie wystrzeli”. Twarz Jaxona pojawiała się i znikała w mgle mojego oszołomienia, zmęczenia i nieopisanego bólu. Wyglądał na zmartwionego, a ja chciałam go pocieszyć, ale ledwo mogłam oddychać.
W tej chwili cieszyłam się, że cała trójka przychodzi na świat naraz, choćby po to, by nie czuć tego ból






