– Proszę pani, czy nie mówiłam, żeby wybrała pani coś seksownego? Mamy tu wszystkie najnowsze trendy, a pani wybiera coś takiego?!
– Ta mi się podoba – mówię nonszalancko, patrząc w lustro.
– Nie, nie, nie! Co to, to nie! Nie wyjdziesz tam w tym czymś, na litość boską, to twój dzień ślubu!
Zalała mnie krew.
– Co masz na myśli? – syczę. – Gdzie do kurwy nędzy jest Stefan? – warczę.
– Czeka przy ołt






