– Żadnych pochlebstw o tym, jak bardzo chciałbyś mnie mieć w swojej kolekcji? Ranisz mnie – droczę się. Śmieje się z promiennym uśmiechem.
– Znalazłem już swój najcenniejszy klejnot. Jest istnym skarbem, Wasza Wysokość, bez urazy.
– Nic nie szkodzi, najważniejsze, że jesteś zadowolony.
– Mam nadzieję, że pocieszy cię, gdy powiem, że w każdym pomieszczeniu, do którego wkraczasz, to ty lśnisz na






