Lyris wysiadła z autobusu, drżąc mimo ciepłej pogody. Przyłożyła dłoń do czoła. Wiedziała, że ma gorączkę. Sprawdziła zapas batonów musli i zjadła jednego, popijając odrobiną Pepsi, którą kupiła po drodze. Była siódma rano, a ona miała nadzieję, że nikt na nią nie zwróci uwagi.
Pierwszą rzeczą, którą zrobiła Lyris, było udanie się pod adres podany przez Zylię w liście. Dom łatwo było zlokalizować,






