Mocno zaciskając zęby, Shorn wstał. Jego dłonie zacisnęły się w pięści wzdłuż ciała, gdy gniew eksplodował w jego piersi. Podszedł do niej zamaszystym krokiem. – Przyszłaś po swoją córkę? – warknął. – Po tylu dniach i to w dniu mojego ślubu?
Zylia wzruszyła przed nim ramionami. Szorstko wyrwała Lyris z rąk Frenny i ruszyła do wyjścia. Shorn powstrzymał ją natychmiast, chwytając ją za ramię powyżej






