languageJęzyk

Rozdział 7 Już nie jej dom

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Czarny Bentley Lucasa wyjechał z podziemnego parkingu, ale Sophia wciąż była zamyślona, wspominając tamto intensywne spojrzenie. Było w nim coś znajomego, chociaż nie potrafiła dokładnie umiejscowić, gdzie już je wcześniej widziała.

Głos Lucasa przerwał ciszę. – Śledziłaś mnie? Czym się tak przejmujesz?

– Co? – zapytała Sophia, wracając do rzeczywistości.

Nie spuszczając wzroku z drogi, Lucas próbował wyjaśnić. – Wiesz, jacy są moi przyjaciele; nigdy nie myślą, zanim coś powiedzą. Nie bierz ich słów na poważnie. Między mną a Emily nic nie ma.

„Skoro naprawdę nic między nimi nie ma, dlaczego tak bardzo jej bronił? Wyprowadził mnie w pośpiechu tylko dlatego, że bał się, iż zrobię scenę i wprawię Emily w zakłopotanie”, pomyślała Sophia.

– Jasne – rzuciła Sophia z nutą sarkazmu w głosie. – Ty i Emily jesteście całkowicie niewinni.

– Próbuję ci to wyjaśnić – odpowiedział Lucas, a jego cierpliwość zaczynała się kończyć. – Musisz być taka sarkastyczna? – Jej niewdzięczne nastawienie zaczynało go irytować.

Pamiętał, jak kiedyś miękła przy najmniejszym zapewnieniu z jego strony. Teraz wydawało się, że i jej cierpliwość dobiegła końca.

– Zrozumiałam – powiedziała Sophia beznamiętnym tonem. – To wszystko?

– Od początku wyrażałem się jasno: jesteś moją żoną i to się nie zmieni. Ale jeśli chcesz, żeby to małżeństwo przetrwało, musisz przestać uciekać się do tych swoich tanich sztuczek. Nie będę grał w te gierki.

Sophia milczała, uderzona jego założeniem, jakoby jej wzmianka o rozwodzie była jedynie wołaniem o uwagę.

Jej milczenie zagęściło powietrze między nimi. – Nie stań się kimś, do kogo czuję urazę, Sophia – powiedział z marsową miną i zniżonym głosem.

Słaby, gorzki uśmiech pojawił się na jej ustach, gdy odwróciła się w stronę okna, całkowicie się od niego odcinając.

Wyczuwając, że posunął się za daleko, Lucas złagodził ton. – Kazałem przenieść twoje rzeczy z powrotem do naszego pokoju. Jeśli chcesz ze mną być, po prostu to powiedz. Nie ma potrzeby robić tego wszystkiego.

Sophię zaniemówiła.

*****

Kiedy samochód zatrzymał się na dziedzińcu Posiadłości Nightfall, Sophia wysiadła. Jej wzrok natychmiast przyciągnął gaj kwitnących wiśni w ogrodzie.

Ten widok wywołał ostry ból w jej klatce piersiowej. Zmusiła się, by odwrócić wzrok, i ruszyła w stronę willi.

Wewnątrz wystrój został całkowicie zmieniony. Nowy styl, do złudzenia przypominający rezydencję Evansów, jasno wskazywał, kto nadzorował renowację.

Przechadzała się po pokojach, które teraz wydawały jej się całkowicie obce, ale zachowała swoje przemyślenia dla siebie, jako że to nie był już jej dom.

Wendy wyglądała na zaskoczoną na widok Sophii. – Pani Westwood, wróciła pani. Zjadła już pani kolację?

Zapadając się w pluszową, różową kanapę, Sophia odpowiedziała cicho: – Tak, dziękuję.

Wendy posłała jej sztuczny uśmiech, po czym wycofała się do swoich kwater, by pospiesznie zadzwonić do Helen i złożyć raport o niespodziewanym przybyciu.

Helen nigdy nie akceptowała Sophii, którą uważała za zwykłe zero, niewystarczająco dobre dla jej syna. Diagnoza bezpłodności jedynie utwierdziła Helen w postanowieniu, by przyspieszyć rozwód, by Lucas mógł poślubić kogoś, kto godnie obdarzy ją wnukami.

Wiadomość o nagłym powrocie Sophii po jej dramatycznym odejściu sprawiła, że Helen przewracała się z boku na bok przez całą noc.

Lucas był pewien, że Sophia zrobi mu awanturę o całkowitą metamorfozę ich domu.

Był gotowy, by załagodzić sytuację, ale ona przeszła przez pokoje bez słowa komentarza; jej milczenie wytrąciło go z równowagi bardziej, niż zrobiłaby to jakakolwiek kłótnia.

– Jeśli wystrój nie przypadł ci do gustu... – Lucas usiadł obok niej, a jego ramiona zaczęły ją oplatać.

Sophia sięgnęła po poduszkę dekoracyjną i wsunęła ją między nich, odsuwając się od jego objęć.

Delikatne odrzucenie zabolało, choć Lucas pocieszał się myślą, że to wciąż ta sama kobieta, która od zawsze go uwielbiała.

– To prawda. Wolę swoje pierwotne wybory – powiedziała ze spokojem. – Czy możesz zlecić, aby wszystko wróciło do poprzedniego stanu?

Ciepłe, eleganckie meble zniknęły, zastąpione przytłaczającym różem, który tak faworyzowała Emily – metamorfoza ta zamieniła ich dom w coś, co przypominało kiczowaty hotel butikowy.

Lucas poruszył się niespokojnie. – Nie róbmy z tego wielkiego problemu. Przyzwyczaisz się do tego, jak tu teraz jest.

Delikatny, wyrozumiały uśmiech zarysował się na ustach Sophii, gdy napotkała jego wzrok.

Ten uśmiech zawsze działał mu na nerwy. – Spróbuj spojrzeć na to z jej perspektywy, Sophia – powiedział z napięciem w głosie. – Po tym wszystkim, przez co przeszła przez te trzy lata, jedyne, czego pragnie Emily, to poczuć, że gdzieś przynależy.

Zalała ją fala znużenia. To było jak rzucanie grochem o ścianę. – Wiem – powiedziała sucho.

– Ty masz wsparcie całej swojej rodziny – odparował Lucas, najwyraźniej tracąc cierpliwość. – A Emily? Ona nie ma nikogo. Czy naprawdę tak trudno ci okazać odrobinę więcej współczucia?

– Zabawne – odparła Sophia lodowatym tonem. – Odniosłam wrażenie, że moi przybrani rodzice wciąż żyją i mają się świetnie.

Zresztą rodzina Evansów przez te trzy lata ani na moment nie przestała myśleć o Emily.

Odbywali podróż za podróżą do Felariki, by świętować urodziny Emily i uczestniczyć w jej przyjęciach.

Z jej powodu przegapili nawet ślub Sophii z Lucasem.

Jeden post Emily w mediach społecznościowych, w którym skarżyła się na samotność w Felarice, wystarczył, by rzucili wszystko i polecieli do niej.

– Teraz, kiedy wyrwałaś się z tamtej prowincjonalnej dziury, powinnaś być ostatnią osobą, która pozwoliłaby Emily w niej zatonąć – odparował.

Gdy Sophia na niego spojrzała, z jej oczu zniknął ostatni przebłysk nadziei.

Wiedziała, że nie ma sensu więcej wspominać o rozwodzie. Dla Lucasa była to tylko kolejna gierka – dowód na to, że wciąż jest tą samą zdesperowaną kobietą, za jaką uważał ją świat.

Skoro nie mogła dotrzeć do Lucasa, zamierzała znaleźć inną drogę.

Teraz, w obliczu diagnozy o bezpłodności, wiedziała, że Helen będzie o wiele bardziej niecierpliwa, by zacząć działać.

Sophia wycofała się do głównej sypialni. Jej rzeczy odzyskały tam swoje miejsce, a ubrania zajmowały połowę ogromnej garderoby.

Poczucie normalności ostatecznie zagościło między nią a Lucasem; ten rodzaj normalności, który należy do męża i żony. Ale był to kruchy pokój, który już zaczynał pękać.

Lucas wciąż był w salonie, kiedy wróciła Emily.

Powietrze wokół niej przesiąknięte było ostrą wonią alkoholu. Jej twarz była mocno zaczerwieniona, a ona sama lekko chwiała się podczas chodu.

W jednej chwili znalazł się przy niej, a jego dłoń delikatnie ją podtrzymała.

– Wypiłaś o wiele za dużo – mruknął, marszcząc brwi z niepokoju. – To ci nie służy. Nie chcę cię więcej widzieć w takim stanie.

Emily odwróciła się w jego stronę, a jej ramiona owinęły się wokół jego szyi. – Nie mogłam się powstrzymać – wyszeptała głosem ciężkim od alkoholu i emocji. – To jedyne, co uśmierza ból.

Wyczuwając, że nogi mogą odmówić jej posłuszeństwa, po prostu wziął ją na ręce. – Wendy – zwrócił się do gosposi, która właśnie się pojawiła, i ruszył w stronę schodów. – Przyniosłabyś dla Emily wodę z elektrolitami?

– Oczywiście – odpowiedziała Wendy.

Odgrywając rolę pijanej ofiary losu, Emily przylgnęła do Lucasa i załkała w jego pierś. – Zawsze tego żałowałam – płakała. – Pozwolenie, by moja duma cię odepchnęła, było największym błędem w moim życiu.

Dawno pogrzebana czułość ścisnęła serce Lucasa.

– Spróbujmy jeszcze raz, Lucas. Nie popełnię tego samego błędu po raz drugi – wyszeptała, zadzierając głowę w jego stronę.

W chwili, gdy ich wargi miały się spotkać, drzwi głównej sypialni otworzyły się z impetem, a nagły ruch zaskoczył parę na korytarzu.

Sophia stała w progu w piżamie, przyglądając się im z całkowicie pozbawioną wyrazu twarzą.

Lucas natychmiast wrócił do rzeczywistości, a przez jego przystojną twarz przemknął rzadki wyraz paniki. – Sophie, Emily jest pijana – powiedział szybko. – Po prostu odprowadzam ją z powrotem do jej pokoju.

Wciąż wisząc na nim, Emily spojrzała Sophii w oczy znad ramienia Lucasa. Łzy zniknęły, a na ich miejsce pojawił się chłodny, triumfalny uśmieszek, w którym nie było cienia upojenia alkoholowego.

Usta Sophii wykrzywiły się w pozbawionym krzty humoru uśmiechu. – Tak, a ty też jesteś pijany – odparła.

Bez słowa cofnęła się i trzasnęła drzwiami, a dźwięk przekręcanego zamka odbił się stanowczym echem.

Myśl o spaniu obok Lucasa sprawiała, że gotowała się w niej krew. Szczerze mówiąc, nie ufała sobie na tyle, by leżeć obok niego przez całą noc i nie pozwolić, by wściekłość wzięła nad nią górę.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 Już nie jej dom - Powstanie z popiołów Twojej zdrady | StoriesNook