languageJęzyk
Strona główna/Wykorzystywany/nękany/Powstanie z popiołów Twojej zdrady/Rozdział 1 Jego pierwsza miłość powróciła

Rozdział 1 Jego pierwsza miłość powróciła

Autor: Aeliana Moreau 3 kwi 2026

Sophia Evans czuła, jak jej świat zaczyna pękać w szwach w chwili, gdy usłyszała tę wiadomość – kobieta, o której jej mąż, Lucas Westwood, nigdy nie potrafił zapomnieć, wróciła.

Gdy Sophia dotarła z prezentem do hotelowego apartamentu dla VIP-ów, zastała pierwszą miłość Lucasa – Emily Evans – upokarzaną przez jego przyjaciół z dzieciństwa.

– Zliż wino z mojego buta, Emily. Dam ci trzydzieści tysięcy dolarów – powiedział jeden z nich.

Emily została zmuszona do klęczenia na podłodze, ze łzami w buntowniczych oczach, z zawstydzeniem wpatrując się w Lucasa.

Lucas obserwował wszystko z mrocznym wyrazem twarzy, nie mówiąc nic, podczas gdy z trudem trzymał nerwy na wodzy.

Sophia zamarła w pół kroku, uderzona bolesną znajomością tej sceny.

Trzy lata temu, kiedy po raz pierwszy została przyjęta do rodziny Evansów, ci sami uprzywilejowani młodzi mężczyźni dręczyli ją dokładnie w ten sam sposób, aby zaskarbić sobie względy Emily.

Ale wtedy Lucas nie miał na twarzy tego wyrazu absolutnego złamanego serca.

– Tu jesteś – powiedział Lucas, gdy tylko dostrzegł Sophię, a jego ramię wsunęło się wokół jej talii w pokazie bliskości.

Tylko Sophia mogła poczuć desperacki ucisk jego uścisku – ciche świadectwo bólu, który próbował ukryć.

Przyjaciele Lucasa z dzieciństwa zarezerwowali cały lokal na obchody jego urodzin.

Jednak Sophia nigdy nie przypuszczała, że pojawi się tu Emily.

Wszyscy wiedzieli, że Lucas ożenił się z Sophią tylko na złość Emily.

Trzy lata temu wyszło na jaw, że Emily jest fałszywą dziedziczką. Zerwała wtedy z Lucasem na miejscu i zostawiła rodzinę Evansów za sobą.

Lucas pojechał za nią na lotnisko, wszedł na pokład jej samolotu i zmusił maszynę, która już wystartowała, do zawrócenia.

Tam, w tym samym samolocie, oświadczył się Emily.

Ku jego całkowitemu zaskoczeniu, Emily bez wahania odmówiła, oświadczając, że zaaranżowane małżeństwo powinno zostać zawarte z prawdziwą dziedziczką rodziny Evansów.

Upokorzony i kierowany złością, Lucas ożenił się zamiast tego z Sophią.

Przez trzy lata Sophia żyła jako substytutka Emily. Wszyscy szeptali, że jeśli Emily kiedykolwiek wróci, Lucas odrzuci Sophię bez chwili namysłu.

Sophia też kiedyś w to wierzyła, ale przez ostatnie sześć miesięcy coś się zmieniło – Lucas wydawał się naprawdę w niej zakochiwać.

Wygłaszał w prasie wielkie deklaracje miłości, obsypywał ją luksusowymi domami i samochodami, a nawet zastąpił drzewo wiśniowe, które posadził dla Emily, ogrodem pełnym czerwonych róż.

W ich najczulszych momentach szeptał jej do ucha: „Miejmy dziecko, Sophie. Mam nadzieję, że odziedziczy twój uśmiech”.

Dłoń Sophii bezwiednie powędrowała w stronę brzucha, a jej palce nieco mocniej zacisnęły się na pudełku z prezentem.

W środku znajdował się pozytywny wynik testu ciążowego – miał to być urodzinowy prezent dla Lucasa. Ale teraz ten moment wydawał się zupełnie nieodpowiedni.

– Nadal myślisz, że jesteś księżniczką rodziny Evansów, Emily? Lucas widzi teraz tylko Sophię. Dlaczego nie będziesz ze mną? Taka ślicznotka jak ty zasługuje na to, by dobrze ją traktowano – zakpił jeden z przyjaciół Lucasa, Ryan Shaw.

Pociągnął Emily na swoje kolana, a jego dłonie już błądziły po jej ciele.

– Zabieraj ode mnie ręce! – krzyknęła Emily, szarpiąc się w uścisku Ryana, podczas gdy paliło ją upokojenie.

Jej opór tylko podsycał ekscytację Ryana. Jednym szybkim ruchem pchnął ją na kanapę, przygważdżając swoim potężnym ciałem.

Przerażona, że Ryan zaatakuje Emily na oczach Lucasa, Sophia zerwała się, by go powstrzymać, tylko po to, by zostać brutalnie odepchnięta, gdy Lucas sam ruszył do akcji.

Gdy się potknęła, jej dłonie instynktownie sięgnęły po ramię Lucasa, ale on brutalnie ją strzepnął.

Uderzyła mocno o podłogę, a ostry ból promieniował od kości ogonowej prosto do macicy.

Przez zamglenie wywołane bólem zobaczyła, jak Lucas łapie Ryana za kołnierz, ściąga go z Emily i okłada jego twarz brutalnymi, bezlitosnymi ciosami.

– Przesadziłeś, Ryan. Emily jest moja. Nawet jeśli ją odrzucę, ty nigdy nie będziesz miał prawa jej dotknąć – warknął Lucas.

Jego słowa zawisły w powietrzu, a całe pomieszczenie ucichło, jakby czas się zatrzymał.

Sophia wpatrywała się w Lucasa z niedowierzaniem, zastanawiając się, jakie jest teraz jej miejsce w jego życiu, skoro otwarcie uznał Emily za swoją kobietę.

Wszystkie oczy w pokoju były zwrócone na tę scenę. Niektórzy patrzyli złośliwie uradowani, inni po prostu byli zafascynowani rozgrywającym się dramatem.

Zgięta wpół z bólu, Sophia poczuła, jak pod nią rozlewa się ciepła wilgoć. Jej twarz pobladła, a serce ścisnął zimny strach.

– Kochanie, boli mnie brzuch – instynktownie zwróciła się do Lucasa. – Proszę, zabierz mnie do szpitala.

Nawet nie zerkając w jej stronę, Lucas zdjął marynarkę i delikatnie zarzucił ją na ramiona Emily.

Tuląc się w jego ramionach, Emily wyszeptała drżącym głosem: – Lucas, boję się. Proszę, zabierz mnie stąd.

– Nie martw się – mruknął, przytulając ją mocno. – Nie pozwolę, żeby ktokolwiek cię skrzywdził.

Biorąc Emily na ręce, Lucas wyniósł ją z pokoju, całkowicie ignorując wstrząsaną bólem postać Sophii, drżącą na podłodze.

Opierając się wygodnie na jego ramieniu, Emily spojrzała w dół na zwiniętą na podłodze postać Sophii, a na jej ustach igrał triumfalny uśmiech.

Widzowie szeptali między sobą, wciąż rozkoszując się dramatem, którego właśnie byli świadkami.

– Emily to zdecydowanie ta jedyna dla Lucasa. Przez całą noc nie spuszczał z niej wzroku.

– Sposób, w jaki Lucas na nią patrzy... Myślałem, że to nienawiść, ale to ewidentnie coś zupełnie innego.

– Kto mógłby się oprzeć komuś takiemu jak ona? Ja na pewno nie potrafiłbym być na nią zły.

– Biedna Sophia. Była tylko postacią poboczną w ich historii miłosnej.

Na wzmiankę o imieniu Sophii, tłum jednocześnie przypomniał sobie o jej obecności, a ich uwaga przeniosła się tam, gdzie siedziała.

Sophia znosiła straszliwy ból i była zlana zimnym potem, aż w końcu ktoś zauważył jej stan i szybko pomógł jej wstać.

– Wszystko w porządku? – zapytał chłopak.

Chwyciła mocno za jego ramię, gdy pokój zawirował jej przed oczami. – Proszę, zabierz mnie do szpitala. Okropnie boli mnie brzuch – błagała. Potem wszystko spowiła ciemność i zemdlała.

Przez mgłę półświadomości w jej uszach odbijały się odległe krzyki o krwi.

Gdy Sophia odzyskała przytomność, odkryła, że leży w sali szpitalnej.

W cichej sali, w której leżała sama, unosił się ostry zapach środków antyseptycznych.

Pielęgniarka zajmująca się jej bandażami zauważyła, że pacjentka się budzi. – Obudziła się pani – powiedziała łagodnie.

Głos Sophii zabrzmiał słabo i lękliwie. – Moje dziecko... Czy z moim dzieckiem wszystko w porządku?

– Z pani dzieckiem wszystko dobrze – uspokoiła ją pielęgniarka. – Ale będzie pani musiała na siebie uważać. Te pierwsze miesiące są szczególnie delikatne w pani stanie.

Ulga spłynęła na Sophię i popłynęły łzy wdzięczności. – Dziękuję – wyszeptała, przytłoczona radością, że jej dziecko jest bezpieczne.

Pośród tego emocjonalnego zamętu pierwszą myślą Sophii było to, by natychmiast podzielić się tą wiadomością z Lucasem. Wycierając łzy, sięgnęła po telefon i wybrała jego numer.

Telefon dzwonił kilkakrotnie, zanim Lucas w końcu odebrał. W jego głosie pobrzmiewała niecierpliwość, gdy odpowiedział: – Nie wracam na noc. Nie czekaj...

– Lucas, włosy wplątały mi się w suwak – przerwał mu głos Emily, dobiegający przez słuchawkę. – Mógłbyś mi pomóc?

Kostki Sophii zbielały od zaciskania dłoni na telefonie.

– Już idę – powiedział.

Rozmowa dobiegła końca, zanim Sophia zdążyła sformułować odpowiedź.

Z dnia na dzień relacje między nią a Lucasem powróciły do stanu sprzed sześciu miesięcy.

Wtedy zawsze traktował ją ozięble i z ostrością w głosie. Nawet w ich najbardziej intymnych chwilach traktował ją jak kolejną potrzebę do zaspokojenia.

Dla niego równie dobrze mogłaby być obcą osobą – albo gorzej, po prostu wygodnym ciałem.

Więc kiedy w końcu opuścił gardę, była tak wdzięczna za to ciepło, że zakochała się mocniej, niż kiedykolwiek zamierzała.

Myślała, że jej lata tęsknoty w końcu się opłaciły. Ale rzeczywistość uderzyła ją brutalnie, gdy Lucas wybrał bezpieczeństwo Emily ponad życie ich własnego dziecka.

Po wypisaniu ze szpitala Sophia złapała taksówkę do domu. W połowie drogi jej telefon zawibrował powiadomieniem z Twittera.

To był tweet od Emily: [Mówiłeś, że będziesz trzymał mnie za rękę i nigdy jej nie puścisz – do końca życia.]

Załączone zdjęcie przedstawiało Emily ubraną jak księżniczkę, w małej koronie, której dłoń była mocno spleciona z większą, elegancką dłonią mężczyzny.

Wokół nadgarstka znajdowała się bransoletka z koralików modlitewnych – ta sama, o którą Sophia modliła się w kościele rok temu, gdy Lucas miał potężną gorączkę.

Tego dnia ścisnął jej dłoń i wyszeptał obietnicę, że nigdy jej nie opuści.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki