languageJęzyk

Rozdział 8 Ugoda rozwodowa

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Następnego ranka, gdy Sophia wychodziła ze swojego pokoju, drzwi gościnnej sypialni po drugiej stronie korytarza otworzyły się w tym samym momencie.

Lucas właśnie z niego wychodził, kończąc wiązać krawat.

Podniósł wzrok i znieruchomiał całkowicie, widząc Sophię, która już obserwowała go z progu ich sypialni.

Zaskoczenie przemknęło przez jego twarz, po czym od razu zaczął się tłumaczyć. – Była wczoraj w rozsypce – powiedział cicho. – Nie mogłem jej tak po prostu zostawić.

Wzrok Sophii powędrował na jaskrawoczerwoną smugę na jego kołnierzyku. W jej oczach malowała się niema pogarda, gdy pomyślała o tym, jak bardzo to było obrzydliwe.

Powiedziała z lodowatym spokojem: – Spokojnie, doskonale wiem, że między wami nic by się nie wydarzyło, nawet gdybyście nie mieli na sobie ani grama ubrania.

Jej słowa ucięły wszelkie wymówki, jakie Lucas zamierzał jej podać. Gniew zaciemnił jego rysy. – Myśl sobie, co chcesz – warknął. – Moje uczucia do niej są czysto braterskie.

Spojrzenie Sophii znów padło na ślad szminki na jego kołnierzyku. – Więc jak to jest być tak blisko swojej „siostry”? – zapytała głosem ociekającym sarkazmem.

Podążając za jej wzrokiem, Lucas dostrzegł dowód winy, a przez jego twarz przemknął cień poczucia winy.

– To był wypadek – upierał się z napięciem w głosie. – Nie rób z tego czegoś tak wulgarnego.

– Takie brudne – mruknęła, kręcąc głową. Gdy zaczerpnął ostro powietrza, by się odgryźć, dodała z chłodnym uśmiechem: – Mam na myśli twoją koszulę.

Wpatrywał się w nią, a jego twarz zamieniła się w kamień.

Wzruszyła tylko obojętnie ramionami i odeszła, zostawiając go na korytarzu kipiącego ze złości.

Na dole, gdy Sophia była w połowie śniadania, jej telefon zawibrował na stole. Szybkie zerknięcie na ekran potwierdziło, że to dzwoni Helen.

Właśnie wtedy pojawiła się Wendy z dwoma dodatkowymi talerzami śniadaniowymi. Sophia przesunęła palcem po ekranie, by odebrać, a na jej twarzy wykwitł celowy uśmiech skierowany w stronę Wendy. – Dzwoni pani tak wcześnie, pani Westwood.

Ten wymowny uśmiech zmroził krew w żyłach Wendy, a wzmianka o pani Westwood przypomniała jej, że poprzedniego wieczoru zdradziła Sophię, składając raport Helen. Uderzona poczuciem winy, omal nie upuściła tacy.

Odstawiła z brzękiem talerze na stół i pospiesznie wycofała się w bezpieczne progi kuchni.

Blady, zimny uśmiech pojawił się na ustach Sophii, gdy w słuchawce rozbrzmiał jadowity głos Helen.

– Całkowicie pozbawiona manier – zakpiła Helen. – Czego innego można się spodziewać po kimś o tak pospolitym pochodzeniu?

Spojrzenie Sophii stwardniało w lód. – Proszę prześledzić jakikolwiek rodowód trzy pokolenia wstecz, pani Westwood, a znajdzie pani skromne korzenie. Pogarda dla własnego pochodzenia jest w złym guście.

Helen zabrakło słów.

Chociaż oboje rodziców Lucasa miało miejskie korzenie, pokolenie jego dziadków borykało się z trudami na głębokiej prowincji. Rodzice Helen mieszkali nawet w oborze. Pod tym względem Helen wcale nie była lepsza od Sophii.

– Twój cięty język to dokładnie ten sam powód, dla którego ludzie nie mogą cię znieść – odparowała Helen.

Sophia z pogardą przewróciła oczami.

Przełykając gniew, Helen wymusiła na sobie spokojniejszy ton. – Musimy się spotkać. Mam dokument, który musisz podpisać.

– Jakiego rodzaju dokument?

– Wszystko stanie się jasne, kiedy przyjedziesz.

Nie drążąc tematu, Sophia się rozłączyła. Gdy to zrobiła, zobaczyła Lucasa schodzącego po schodach.

Wziął prysznic i się przebrał, a jego włosy były idealnie ułożone jak u modela ze stron magazynu. Musiała przyznać, że miło się na niego patrzyło.

„Z takim wyglądem z pewnością ma warunki na karierę żigolaka”, pomyślała cierpko Sophia.

Uczucie samozadowolenia ogarnęło Lucasa, gdy jej wzrok zatrzymał się na nim. Odsunął krzesło obok niej i usiadł. – Paliston Fashion Week zbliża się wielkimi krokami – zaproponował. – To będzie dobra okazja, żebyśmy gdzieś wyjechali.

W ciągu trzech lat małżeństwa po raz pierwszy zaproponował coś takiego.

Sophia potwierdziła cichym mruknięciem, ale nie czuła iskry szczęścia ani oczekiwania. Zobaczyła w tej ofercie to, czym w istocie była – gałązką oliwną wyciągniętą na fali poczucia winy po jego zdradzie.

Jej transport pojawił się krótko po śniadaniu. Podnosząc torebkę, Sophia wyszła za drzwi.

*****

Kiedy Sophia dotarła do kawiarni, Helen już siedziała i na nią czekała.

Sophia podeszła i zajęła miejsce po drugiej stronie stołu.

Bez słowa Helen przesunęła w jej stronę dokument. – Papiery rozwodowe – powiedziała. – Lucas już je podpisał.

Sophia nie wydawała się zaskoczona; wiedziała, że Helen znajdzie sposób, by wyrzucić ją z rodziny, gdy tylko dowiedziała się o diagnozie dotyczącej bezpłodności.

Rozłożyła papiery rozwodowe i był tam – podpis Lucasa już czekał na samym dole.

Jej wzrok zatrzymał się na jego nazwisku, zanim przebiegła oczami po reszcie dokumentu i zamarła przy klauzuli, która stwierdzała, że „odejdzie z niczym”.

Gorzki uśmiech zagościł na ustach Sophii, gdy rzuciła papiery z powrotem na stół. – 150 milionów dolarów – powiedziała chłodno. – To moja cena za złożenie podpisu.

Helen wpatrywała się w nią w szoku. – Postradałaś zmysły? Czy może zapomniałaś, że jesteś bezpłodna? To więcej niż wystarczający powód, by mężczyzna odrzucił swoją żonę.

Sophia nawet nie mrugnęła. – 200 milionów.

Helen planowała odprawić Sophię z niczym, ale zaczynała docierać do niej myśl, że to nie będzie takie proste.

Helen wpatrywała się w nią, przez chwilę oszołomiona. Nie mieściło jej się w głowie, że po trzech latach niepowodzeń w spłodzeniu dziedzica Sophia miała teraz bezczelność domagać się fortuny. – To jawne wymuszenie – warknęła.

Chłodny uśmiech musnął usta Sophii. – Jak pani uważa. Jeśli pani nie zapłaci, mogę jeszcze trochę znosić życie z pani synem. Jestem pewna, że połowa wszystkiego, co posiada, jest warta znacznie więcej niż 200 milionów.

Ta uwaga sprawiła, że krew w żyłach Helen się zagotowała. W duchu przeklinała Sophię wszystkimi wulgaryzmami, jakie znała.

Ale na myśl o tym, jak wreszcie mogłaby wyrzucić tę „bezpłodną” kobietę z rodziny Westwoodów, stłumiła wściekłość i zgodziła się na warunki Sophii.

Helen zleciła, by pierwsze 50 milionów zostało przelane natychmiast. Pozostałe 150 milionów zabezpieczono prawną umową, a kwota ta miała zostać wypłacona w momencie oficjalnego uprawomocnienia rozwodu.

Gdy kwestie finansowe zostały przypieczętowane podpisami, Sophia wzięła do ręki długopis i bez wahania podpisała pozew rozwodowy.

Helen wsunęła podpisane dokumenty do swojej teczki. – Lucas wciąż nic o tym nie wie – ostrzegła stanowczym głosem. – Aby zapewnić płynny przebieg spraw, przez cały obowiązkowy okres przejściowy będziesz zachowywać pozory – mieszkać w posiadłości i chodzić do pracy.

– Już tam nie pracuję – poinformowała ją Sophia.

Jej ciąża była wciąż na tyle wczesna, by mogła ją ukryć, ale poranne mdłości mogły ją w każdej chwili zdradzić. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowała, było odkrycie jej sekretu przez kogokolwiek.

– Nie zapominaj o 150 milionach – odparła Helen, obracając żądanie Sophii przeciwko niej samej.

Oczy Sophii zamknęły się na ułamek sekundy, gdy rozważała swoje opcje. Pieniądze były zbyt duże, by odmówić. – W porządku – powiedziała w końcu. – Wrócę tam.

Potrzebowała jeszcze tylko jednego miesiąca. Potem wreszcie będzie mogła na dobre wyrzucić z życia Lucasa i całą jego rodzinę.

W chwili, gdy Sophia wyszła z kawiarni, przelała pierwszą transzę – 50 milionów – do Annabelle.

Jej telefon niemal natychmiast zawibrował, oznajmiając połączenie od Annabelle.

– Znalazłaś żyłę złota? – Podekscytowany głos Annabelle wypełnił jej ucho. – Skąd wzięła się ta fortuna?

– Ugoda rozwodowa – odpowiedziała Sophia beznamiętnym głosem.

W słuchawce dało się słyszeć ostre nabranie powietrza. – Ty naprawdę się z nim rozwodzisz? – zapytała Annabelle drżącym z szoku głosem.

– Oczywiście – odparła krótko Sophia.

Sophia wiedziała, że najmądrzejszą rzeczą, jaką mogła zrobić, było zagonienie tych pieniędzy do pracy, więc poprosiła Annabelle o zajęcie się inwestycjami.

Wujek Annabelle, inwestor venture capital nazwiskiem Richard Sterling, jeszcze w młodym wieku zyskał rozgłos w Wallinton, a obecnie znajdował się na liście najbogatszych magazynu Fortune.

Pod okiem wujka Annabelle zyskała smykałkę do udanych inwestycji. To właśnie jedno z takich zyskownych przedsięwzięć sfinansowało luksusowy apartament Sophii.

– Jesteś tego absolutnie pewna, Sophie? – zapytała Annabelle. – Nie będzie już odwrotu. Jesteś naprawdę gotowa wszystko zostawić?

Stojąc pośród ruchliwego tłumu na ulicy, Sophia czuła się dziwnie odcięta od całego tego hałasu i zgiełku wokół niej.

Choć szczyciła się logicznym myśleniem, teraz zawładnęły nią emocje. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy nieoczekiwany ból zacisnął się wokół jej serca.

– Muszę iść naprzód, Annabelle – powiedziała cicho Sophia, zdeterminowana, by stawić czoła przyszłości bez rozpamiętywania przeszłości.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 8: Rozdział 8 Ugoda rozwodowa - Powstanie z popiołów Twojej zdrady | StoriesNook