Ofelia wciąż myślała o problemie rolnictwa tego wieczoru, kiedy gotowała z Patriną i Neborą. Jedzenie, które kroiły i ubijały, nie było wcale takie złe, ale też nieszczególnie świeże. Bez odpowiednich rolników w okolicy, którzy uprawialiby ziemię i dostarczali żywność, nic dziwnego, że cała okolica była wyludniona.
– A co w takim razie z handlem?
– Znowu o tym myślisz? – westchnęła Nebora. – To






