languageJęzyk

#3 Pod Płaszczem

Autor: Morgan le Fay27 mar 2026

Oddech gwałtownie uwiązł w gardle Ofelii. Natychmiast pochyliła głowę tak nisko, że niemal dotykała lodowatego marmuru, odchodząc od zmysłów ze strachu.

Książę Artur górował nad nią niczym starożytny posąg boga wojny. Pozbawiony kunsztownego, krzykliwego złota, które zdobiło jego braci, miał na sobie proste, gęsto poorane bliznami czarne skórzane spodnie, grube buty i karwasze ze smoczej łuski na przedramionach. Jego onieśmielająco muskularny tors był nagi pod masywnym, grubym płaszczem z czarnego futra, który ciężko spoczywał na jego szerokich ramionach.

U jego stóp Ofelia czuła się niewyobrażalnie malutka, niczym odrzucony robak czekający na zgniecenie. Dlaczego smok ją tu przyniósł? Czy Książę zamierzał osobiście dokonać na niej egzekucji za rzekome "rzucenie uroku" na jego wierzchowca?

— Z bliska jest doprawdy zniewalająca — wyszeptał jeden ze starszych Książąt, a jego głos ociekał protekcjonalnością.

— Co powiesz, Arturze? Dokonasz egzekucji na tej wiedźmie? — zakpił inny.

— Och, po prostu ją zatrzymaj, bracie. W swoich komnatach i tak zawsze znajdziesz użytek z kolejnej jednorazowej zabawki. Po prostu rzuć ją do reszty.

Ofelia trzęsła się niekontrolowanie. Spośród wszystkich ludzi, którym mogła podpaść, wszechświat rzucił ją do stóp Rycerza Wojny — księcia cieszącego się złą sławą ze względu na swój brutalny, bezlitosny temperament.

Dusząca, pełna udręki cisza rozciągnęła się nad platformą. Ofelia zacisnęła powieki, czekając na ostrze kata.

*Szszk.*

Ostry syk miecza wyciąganego ze skórzanej pochwy przeszył powietrze.

Ofelia mocno zacisnęła oczy, a serce mało nie eksplodowało jej w piersi. To był koniec. Zaraz zostanie publicznie ścięta.

*BRZĘK!*

Wybuchowa siła ciężkiego ostrza roztrzaskała grube żelazo łączące obrożę na jej szyi z kajdanami na nadgarstkach. Ciężar, który ściągał jej postawę w dół, zniknął natychmiast. Ofelia gorączkowo próbowała przetworzyć fakt, że wciąż oddycha, otwierając gwałtownie oczy i wpatrując się we fragmenty metalu rozrzucone na marmurze.

Zanim ulga zdążyła w pełni ją zalać, potężna, zrogowaciała dłoń zacisnęła się na tyle jej żelaznej obroży, brutalnie podnosząc ją z kolan. Ofelia pisnęła w szoku, gdy Artur pociągnął ją niemal jak szmacianą lalkę i popchnął szorstko na bok swojego w całości ze złota tronu.

Zanim w ogóle zdążyła wpaść w panikę, Artur opadł ciężko na swoje miejsce. Nie patrząc na nią, od niechcenia zarzucił połowę swojego gigantycznego czarnego futra całkowicie na jej drżące ciało.

Ofelia wydała z siebie zduszony okrzyk, gdy cały jej świat w jednej chwili zamienił się w ciemną, duszącą powłokę z grubego futra, emanującą niezwykle przytłaczającym zapachem skóry, potu i sosny. Została uwięziona — z jednej strony dociśnięta do chłodnego złota jego tronu, z drugiej praktycznie dotykająca jego muskularnego uda. Artur celowo ustawił ją przodem do areny, całkowicie osłaniając ją przed wścibskimi spojrzeniami innych Książąt.

Co się działo? Była niewolnicą! Nie powinna dzielić płaszcza z członkiem Rodziny Królewskiej. Była jedyną służącą na całej platformie.

Jej nieregularne, spanikowane oddechy echem odbijały się pod ciężkim futrem. Właśnie gdy udało jej się nieco opanować drżenie dłoni, nieznany ciężar wylądował delikatnie na czubku jej głowy.

Ofelia zamarła. Duża, niewyobrażalnie ciepła dłoń zaczęła powoli, rytmicznie gładzić jej zwichrowane, niemyte włosy. Dotyk był tak lekki, tak przerażająco intymny, że zastanawiała się, czy całkowicie nie postradała zmysłów. Nikt inny nie był wystarczająco blisko, by jej dosięgnąć. Najbardziej śmiercionośny wojownik Imperium od niechcenia pieścił niewolnicę, podczas gdy tysiące widzów oglądały trupę tancerzy na zalanej krwią arenie w dole.

Zrogowaciałe opuszki palców Księcia wytyczyły powolną, dręczącą ścieżkę w dół po krzywiźnie jej szyi, wysyłając gwałtowną kaskadę dreszczy wzdłuż jej kręgosłupa. Żaden mężczyzna nigdy nie dotykał jej z tak intencjonalnym skupieniem. Niewolnicy płci męskiej byli bici; niewolnice były gromadzone przez zazdrosne konkubiny, które zabraniały szlachcicom nawet na nie spoglądać. Ofelia była nietkniętym reliktem kruchego piękna, ukrytym w brudzie. Pomimo potwornego niedożywienia, jej naturalne krągłości, miękka skóra i zniewalająca struktura twarzy jakoś przetrwały okrucieństwo Ministra.

Godziny rozpłynęły się w dezorientującym, sensorycznym rozmyciu. Ofelia trwała bezbłędnie nieruchomo, całkowicie poddając się hipnotyzującym pieszczotom Księcia pod płaszczem.

Gdy słońce w końcu zaczęło zachodzić, Artur gwałtownie wstał, zrywając z niej płaszcz.

Nie odezwał się. Po prostu odszedł, oczekując, że podąży za nim. Ofelia zerwała się na nogi, zdesperowana, by nie zostać w tyle z jego nieprzewidywalnymi braćmi. Podążała za nim przez przyprawiający o zawrót głowy labirynt bogatych korytarzy, zszokowana odkryciem, że prywatne komnaty Artura były całkowicie odizolowane w najdalszym, najbardziej odosobnionym skrzydle rozległej Czerwonej Twierdzy.

Gdy z siłą pchnął ciężkie podwójne drzwi, Ofelia zamrugała na widok zaskakująco surowego pokoju. Poza masywnym, przerażająco dużym łóżkiem z baldachimem udrapowanym w szlachetne jedwabie, stołem z sekwoi i wielką miedzianą balią, pozbawiony był on jakichkolwiek absurdalnych dekoracji widywanych w innych miejscach. Co gorsza, nie czekał na niego ani jeden służący.

Artur niedbale rzucił swój futrzany płaszcz na krzesło, kręcąc szerokimi ramionami, aż głośno chrupnęły. Wydał z siebie ciche, wyczerpane westchnienie. — Chcę wziąć kąpiel.

To były absolutnie pierwsze słowa, jakie do niej wypowiedział. Głęboki, dudniący baryton sprawił, że fizycznie podskoczyła. Nie czekając na drugie polecenie, Ofelia wybiegła z pokoju, by wyśledzić przerażonego pałacowego sługę i zażądać gorącej wody oraz ziół leczniczych dla Trzeciego Księcia. Służący początkowo podniósł rękę, by spoliczkować ją za zuchwałość, ale sama wzmianka o imieniu Artura sprawiła, że rzucił się do ucieczki w czystym przerażeniu.

Kilka minut później Ofelia pilnie nalewała parującą wodę do miedzianej balii, krusząc aromatyczne zioła do kąpieli. Odwróciła się, by zapytać, czy temperatura mu odpowiada, a jej serce całkowicie się zatrzymało.

Książę rozbierał się bezpośrednio przed nią.

Odrzucił na bok swoje skórzane spodnie, nie podejmując najmniejszej próby, by się zakryć. Ofelia uchwyciła chwilowy, oślepiający błysk absolutnie wspaniałej, gęsto pokrytej bliznami fizjonomii wojownika, po czym gwałtownie spuściła wzrok, a jej twarz oblała się tak silnym rumieńcem, że aż fizycznie piekła. Nigdy w całym swoim życiu nie widziała nagiego mężczyzny.

— Chodź tutaj — rozkazał, swobodnie wchodząc do niemal wrzącej wody.

Nogi Ofelii ciążyły jak z ołowiu. Zbliżyła się do krawędzi balii, przerażona, że może znów przypadkiem na niego spojrzeć.

— Pomasuj mnie — polecił, opierając głowę o krawędź i zamykając oczy.

Jej drżące dłonie nieśmiało zetknęły się z jego niezwykle szerokimi ramionami. Sama gęstość jego stwardniałych mięśni ją onieśmielała, ale lata pielęgnowania dolegliwości konkubin dały jej wprawne dłonie. Całkowicie skupiła się na rozmasowywaniu głębokich węzłów w jego szyi i bicepsach, odnajdując dziwne pocieszenie, gdy jego oddech zaczął zwalniać i relaksować się pod jej dotykiem.

Czując pewność, że zioła pomagają, instynktownie zerknęła w dół, poniżej linii wody, by upewnić się, że temperatura się utrzymuje.

Wydała z siebie tak gwałtowny okrzyk, że zakrztusiła się własną śliną.

Ciepło, które momentalnie odpłynęło z jej twarzy, zostało natychmiast zastąpione infernem niekontrolowanego rumieńca. Prężąca się wysoko, całkowicie sztywna i doskonale widoczna pod przejrzystą wodą, spoczywała potężna erekcja Księcia.

— Nie przestawaj — głos Artura zawibrował w cichym pokoju, a jego ciemne oczy otworzyły się, by zablokować się bezpośrednio na jej spanikowanej twarzy.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: #3 Pod Płaszczem - Pożądana Niewolnica Smoczego Księcia | StoriesNook