Dłonie Ofelii zamarły na jego ramionach. Desperacko próbowała odwrócić wzrok, ale intensywne, drapieżne spojrzenie Artura fizycznie przygważdżało ją do miejsca. Gęsta, dusząca cisza łazienki była przerywana jedynie przez jej nieregularny, spanikowany oddech. Nie mogła go teraz masować — to już nie był masaż, to było coś przerażająco intymnego!
Bez żadnego ostrzeżenia, potężna, ociekająca wodą dłoń Artura wystrzeliła z wody, zaciskając się na jej smukłej talii. Agresywnie pociągnął ją w swoją stronę, przyciskając do boku miedzianej balii. Zanim w ogóle zdołała przetworzyć ten ruch, jego palce z siłą wsunęły się pod rąbek jej poszarpanej, brudnej sukni.
— P-panie! — pisnęła Ofelia, a jej dłonie poszybowały ku jego potężnym nadgarstkom w gorączkowej próbie wyrwania się.
— Nie ruszaj się.
Rozkaz był absolutny, wibrował mrocznym autorytetem, który żądał całkowitego poddania się. Jego zrogowaciała dłoń bez wysiłku ominęła jej zniszczoną bieliznę, poruszając się z przerażającą pewnością bezpośrednio do jej najbardziej intymnego centrum. Westchnęła ostro, gdy jego kciuk zdecydowanie przesunął się po jej wrażliwym wejściu. Skrajny kontrast pomiędzy jej drżącym, przerażonym ciałem a jego palącym dotykiem przesłał wstrząs czystej elektryczności prosto do jej mózgu.
— P-proszę... — jęknęła, a jej nogi natychmiast ją zdradziły, zmieniając się w galaretę.
Obsydianowe oczy Artura zwęziły się, bystro obserwując gorączkowy puls skaczący na jej gardle i żywy, zawstydzony rumieniec rozlewający się w dół jej klatki piersiowej. — Jesteś dziewicą?
Umierała z czystego upokorzenia. Sama nieprzyzwoitość sytuacji odebrała jej głos, ale jej gwałtownie drżące uda i spanikowane, pełne łez szmaragdowe oczy odpowiedziały na to pytanie idealnie.
Wyraz twarzy Artura pozostał nieodgadnioną maską zimnego autorytetu, a jednak jego kciuk nacisnął mocniej na jej łechtaczkę, podczas gdy jego środkowy palec gładko przełamał jej ciasne, całkowicie nietknięte wejście. Ofelia krzyknęła w absolutnym szoku. Próbowała cofnąć się o krok, ale jego uścisk na jej biodrze był jak imadło. Nieustępliwie podsycał nieznany ogień wzbierający w jej wnętrzu, zagłębiając drugi palec. Jej poszarpana szara suknia absolutnie nie ukrywała jej twardych jak kamień sutków ani wilgoci obficie zbierającej się przy jego knykciach.
— P...Panie, proszę... nie mogę... — szlochała niekontrolowanie, balansując niebezpiecznie na krawędzi przerażającej przepaści, której całkowicie nie potrafiła zrozumieć. Ciało ją zdradzało, dosłownie roztapiając się pod jego niezwykle zręczną dłonią.
— Podoba ci się to? — mruknął, a sadystyczna nuta wkradła się w jego chrapliwy głos, gdy przyspieszył tempo, patrząc, jak jej umysł całkowicie się rozpada.
— Mój Książę? — głos sługi nagle odbił się echem przez ciężkie drewniane drzwi, rozbijając gęste napięcie. — Król niecierpliwie prosi o twoją obecność na wielkim bankiecie. Właśnie ma się rozpocząć.
Mięśnie szczęki Artura napięły się. Z głęboko zirytowanym mlaśnięciem językiem, gwałtownie cofnął dłoń. Ofelia natychmiast osunęła się na kolana, ciężko dysząc, a jej centrum gwałtownie pulsowało i ociekało nieznanym, skandalicznym gorącem. Desperacko chwyciła się krawędzi balii, tylko po to, by utrzymać się w pionie.
— Zostań tutaj. Umyj się — rozkazał zimno Artur, wychodząc z kąpieli. Chwycił ręcznik i ubrał się, nie obdarzając jej nawet drugim spojrzeniem, znikając z pokoju tak, jakby przed chwilą nie wydarzyło się nic spektakularnego.
Biorąc długie, drżące oddechy, Ofelia zrzuciła z siebie brudne łachmany i ostrożnie wślizgnęła się do stygnącej wody po kąpieli Księcia. Jej policzki wciąż płonęły na myśl o powidoku jego palców w jej wnętrzu. Zaciekle szorowała brud i zaschniętą krew z bladej skóry, po czym desperacko próbowała wyprać swoją zniszczoną szarą suknię. Było to całkowicie bezcelowe; materiał był podarty tak bardzo, że nie dało się go uratować.
Zaledwie skończyła naciągać wilgotne, żałosne łachmany z powrotem na ciało, gdy drzwi nagle z hukiem otworzyły się na oścież.
— Ty! Co ty do cholery robisz w prywatnych komnatach Księcia?!
Dwóch zwalistych strażników Czerwonej Twierdzy wparowało do łazienki. Zanim Ofelia zdążyła chociażby otworzyć usta, by wyjaśnić, ciężka dłoń chwyciła jej mokre włosy, brutalnie rzucając ją na twardą kamienną podłogę. Agresywnie chwycili żelazną obrożę wciąż zaciśniętą na jej szyi, mrużąc oczy na wygrawerowany metal.
— Własność pani Kamili... Ha! Próbujesz uciec przed swoją panią, ukrywając się tutaj, ty zbiegła mała dziwko?
— Nie! Proszę! Trzeci Książę—!
Brutalny policzek wymierzony w twarz natychmiast ją uciszył. Ofelia była bezlitośnie wleczona za włosy przez niekończące się korytarze, a jej desperackie krzyki i błagania odbijały się bezskutecznie od kamiennych ścian. Wyciągnęli ją na przejmujący chłód Cesarskich Ogrodów, brutalnie rzucając ją na ziemię w samym środku prywatnego, wystawnego przyjęcia konkubin.
Ofelia spojrzała w górę przez zamazany łzami wzrok, a krew w jej żyłach zamieniła się w absolutny lód.
Nad nią, ociekająca rubinami i trzymająca kryształowy kielich, stała Kamila — jej sadystyczna, zepsuta była pani. Złośliwa konkubina spoglądała na nią z góry jak na coś zeskrobanego z podeszwy buta.
— Jakim cudem ty wciąż żyjesz? — syknęła Kamila, a jej zniewalająco piękna twarz wykrzywiła się w czystej, jadowitej furii. Zanim Ofelia zdołała w ogóle błagać o litość, Kamila rzuciła ciężkim kryształowym kielichem prosto w jej twarz. Roztrzaskał się on gwałtownie na skroni Ofelii, otwierając na nowo ranę, którą strażnik zadał jej wiele godzin wcześniej, i posyłając strumień świeżej, gorącej krwi po jej policzku.
— Ty bezwartościowa pijawko! Specjalnie rzuciłam cię smokom, żeby się ciebie pozbyć! Skoro bestie nie zdołały cię wykończyć, sama rozerwę cię na strzępy! — Kamila rzuciła się naprzód, a jej ostre, wypielęgnowane paznokcie drapieżnie sięgnęły ku twarzy Ofelii.
Nagle monolityczny cień zaćmił cały ogród.
Niebo zostało gwałtownie rozdarte przez ogłuszający, wstrząsający ziemią ryk. Gigantyczny obsydianowy szpon przebił się całkowicie przez starożytny, kamienny mur ogrodu, miażdżąc marmurowe posągi na drobny pył.
Balerion przybył. A krwistoczerwone oczy Czarnego Smoka były zablokowane bezpośrednio na Kamili.






