Absolutne przerażenie natychmiast sparaliżowało ogród. Eleganckie konkubiny i służący zamarli jak posągi, gdy potworny Czarny Smok wyłonił się nad nimi, z jego ogromnej paszczy kapała gorąca ślina, a w oczach wzbierała drapieżna furia. Wydał z siebie gardłowy, wibrujący syk, od którego srebrne półmiski na stołach zadrżały.
Ale Kamila, katastrofalnie arogancka i zaślepiona własnym rzekomym nietyka






