– O mój Boże, Shayla... – Jo podbiegła do mnie, gdy tylko zobaczyła mnie na podłodze. – Shayla? Shayla, spójrz na mnie. Jasna cholera, jesteś lodowata. Aimee! – krzyknęła, a jej brązowe oczy znów spoczęły na mnie. – Shay, co się stało? Shayla! – wrzasnęła, potrząsając mną.
– Co? Co jest? – Aimee wybiegła ze swojego pokoju i zatrzymała się na mój widok. – Jezu...
– Aimee, ona jest zamarznięta – pow






