Victor
Patrzyłem na nią z góry, a moja twarz była wyzuta z wyrazu.
Kolejny koszmar.
Znałem siebie na tyle dobrze, by rozumieć konsekwencje – jeśli nie przekieruję chaosu w mojej głowie, pochłonie mnie on bez reszty. A teraz ta kobieta… ta dziwna, chaotyczna kobieta leżąca pode mną, przyciśnięta do mojego biurka, była idealnym odwróceniem uwagi.
Jej szeroko otwarte oczy szukały w moich choćby śladu






