Ella
Nie byłam w żłobku od czasu, gdy gruchnęła wieść o rzekomej śmierci Sinclaira, a kiedy wchodzę do środka, wita mnie chór podekscytowanych okrzyków dzieci. Klękam i otwieram ramiona dla szczeniąt, upewniając się, że ucałuję każdy policzek i nos, do którego zdołam dosięgnąć. – Ella, gdzie ty byłaś?! – dopytuje z żarliwością jedna ze starszych dziewczynek, krzyżując ramiona na piersi. – Minęły w






