Sinclair
Nie wyruszam do ludzkiej osady uchodźców sam. Zabieram każdego Alfę, jakiego tylko zdołam znaleźć, ale szczególną wagę przykładam do tego, by wciągnąć w to Kierana. Wilk rzuca mi wywrotowe spojrzenia, odkąd tylko przybyliśmy. Poświęcał uchodźcom zmiennokształtnym mnóstwo uwagi, ale zachowuje się tak, jakby był zły, że zmuszam go, by się o nich troszczył – że konfrontuję go z ich bólem.
Po






