Cora
Następnego ranka, krzątając się po kuchni podczas naszej śniadaniowej rutyny, Roger i ja milczymy. Nie jest to niezręczna cisza, po prostu... zatapiamy się we własnych myślach, pozostając bardzo blisko siebie.
Zeszłej nocy poszliśmy późno spać, najpierw zajmując się dzieckiem. Roger również miał złamane serce na myśl, że nasze ledwie ukształtowane dziecko już się czymś martwi – i że to wszyst






