Madilyn w końcu straciła cierpliwość. Powoli odwróciła się w stronę kobiety obok, która nieustannie trajkotała, i posłała jej wymuszony, uprzejmy uśmiech. "Te zwyczajne okazy niespecjalnie mnie interesują. Kiedy zobaczę coś, co naprawdę się wyróżnia, sama stanę do licytacji".
"Ach, rozumiem... W takim razie nie mogę się doczekać!" – odparła Virginia, celowo przeciągając słowa.
Madilyn aż gotowała






