languageJęzyk

Rozdział 7 Poważnie zablokowałeś mój numer?

Autor: Aeliana Thorne 4 kwi 2026

"Panie Rosewood, właśnie otrzymaliśmy aktualizację z bazy. Udało im się namierzyć ostatnią lokalizację pana Caesara."

Eugene właśnie wrócił do Apartamentu Prezydenckiego w Hotelu King, kiedy Bruce przekazał mu te wieści.

Na wzmiankę o panu Caesarze, wyraz twarzy Eugene'a spochmurniał niczym przed burzą. "Znamy jego pozycję?"

"Pan Caesar wylogował się zbyt szybko, byśmy mogli ustalić dokładną lokalizację, ale jednego jesteśmy pewni — obecnie znajduje się gdzieś w Capaville," zameldował Bruce, ostrożnie obserwując reakcję Eugene'a.

Więc ten nieuchwytny haker był dokładnie tutaj, w mieście.

Eugene zmrużył oczy. Cóż za zuchwałość ze strony tego gnojka, ukrywać się pod samym jego nosem. Wyglądało na to, że wyrównanie rachunków było tylko kwestią czasu.

"Rozpuśćcie wici. Utrzymajcie ścisłą inwigilację. Jeśli znów się pokaże, namierzcie go — za wszelką cenę." Głos Eugene'a zniżył się do lodowatego tonu. Sama myśl o tym, że pan Caesar operuje swobodnie na jego terytorium, sprawiała, że miał ochotę osobiście upewnić się, by haker dowiedział się, czym jest prawdziwy żal.

*****

Restauracja Eve była najważniejszym miejscem w mieście, jeśli chodzi o kuchnię zagraniczną; średni rachunek sięgał tu pięciocyfrowych kwot, a rezerwacje trzeba było robić z wielotygodniowym wyprzedzeniem.

Chloe wybrała świetny stolik przy sięgających od podłogi do sufitu oknach, z których roztaczał się oszałamiający widok. Ona i Robert zamówili szereg popisowych dań restauracji.

"Mamusiu, to jedzenie jest niesamowite! Możemy wziąć trochę do domu na później?" zapytał Robert pomiędzy kolejnymi pełnymi zachwytu kęsami.

"Oczywiście, skarbie. Jeśli tak ci smakuje, zamówię dodatkowe porcje tylko dla ciebie," uśmiechnęła się ciepło Chloe. Odkąd opuściła Posiadłość Myersów, każdy aspekt życia wydawał się lżejszy. Mogła wreszcie żyć zgodnie z własnymi pragnieniami, bez nieustannego dogadzania ego jej obłudnego męża.

"Pani Lewis, tylko dla potwierdzenia, czy poważnie jest pani zainteresowana zakupem nieruchomości w Riverville Prime Residence?"

Chloe podniosła wzrok na eleganckiego mężczyznę siedzącego naprzeciwko niej. Wyglądał na jakieś czterdzieści lat, ubrany w nienagannie skrojony garnitur — istny obraz profesjonalizmu. Reprezentował najbardziej renomowaną agencję nieruchomości w mieście, w której jakiekolwiek niedbalstwo było po prostu nie do pomyślenia.

"Tak, zgadza się," potwierdziła Chloe.

Mężczyzna instynktownie wyprostował się. "Pani Lewis, powinienem podkreślić, że Riverville Prime Residence to zasadniczo najbardziej ekskluzywna — a co za tym idzie, najdroższa — nieruchomość mieszkaniowa w mieście. Każdy z apartamentów sprzedawany jest za grubo ponad miliard dolarów, a zaliczki zaczynają się od setek milionów. Jeśli chodzi o finansowanie..."

"Proszę się nie martwić o aspekty finansowe. Proszę po prostu zająć się formalnościami. Gdy nadejdzie czas..." Chloe spojrzała mu prosto w oczy, a jej ton był stanowczy. "Zapłacę w całości."

Mężczyzna wpatrywał się w nią, przez chwilę nie potrafiąc wydusić z siebie słowa.

Chloe widziała w jego oczach niedowierzanie. Prawdopodobnie założył, że nie będzie jej na to stać i przygotowywał się do omówienia opcji kredytowych. Ale ona podziwiała Riverville Prime Residence od czasu, gdy tylko projekt wszedł na rynek. Wtedy jej pozycja jako pani Myers czyniła zakup takiej nieruchomości nie do pomyślenia.

Teraz była wolna. Ona i Robert potrzebowali prawdziwego domu, a Riverville Prime Residence było idealne.

"Proszę się rozluźnić. Moi przedstawiciele omówią szczegóły z pańską firmą. Proszę po prostu postępować zgodnie z moimi instrukcjami," powiedziała Chloe, lekko zniżając głos. "Proszę pamiętać o dewizie pańskiej firmy."

Twarz mężczyzny rozjaśnił szczery uśmiech. "Moje najmocniejsze przeprosiny, pani Lewis, to było z mojej strony zuchwałe. Proszę być spokojną, dołożymy wszelkich starań, aby była pani w pełni usatysfakcjonowana naszymi usługami. Będę panią osobiście informował o postępach."

Wstał z gracją, skinął uprzejmie głową zarówno Chloe, jak i Robertowi, i pożegnał się. Gdy wychodził, jego kroki były zauważalnie lżejsze, jakby unosił się nad ziemią.

Kto nie byłby zachwycony po zawarciu tak monumentalnej transakcji?

Uśmiech Chloe utrzymywał się, dopóki jej wzrok nie padł na trójkę nowo przybyłych gości, wkraczających do restauracji — trzy twarze, których szczególnie nie znosiła.

Do środka wszedł Arthur wraz z Jennifer, trzymając Jenartha za rękę. Personel poprowadził ich do stolika z wyjątkowym szacunkiem.

Stolik Chloe i Roberta był usytuowany w dość widocznym miejscu. Kiedy Arthur podążał za gospodarzem, jego spojrzenie przemknęło po ich stoliku i natychmiast skrzyżowało się z jej spojrzeniem.

W chwili, gdy ich oczy się spotkały, Chloe poczuła, jak jej nastrój gwałtownie się psuje.

Wyraz twarzy Arthura pociemniał na jej widok. Przestał całkowicie iść, po prostu stojąc.

Zauważywszy, że Arthur się zatrzymał, Jennifer odwróciła się i podążyła za jego wzrokiem, dopóki sama nie dostrzegła Chloe. Jej uśmiech natychmiast zniknął.

"Arthurze, tam jest pani Lewis," mruknęła cicho Jennifer.

"Poczekaj tu chwilę," powiedział Arthur, przekazując dłoń Jenartha Jennifer, po czym zdecydowanym krokiem ruszył w stronę stolika Chloe.

Widząc, że się zbliża, Chloe po prostu spuściła wzrok, całkowicie go ignorując.

"Chloe, czy ty naprawdę zablokowałaś mój numer?" zażądał odpowiedzi Arthur, gdy tylko dotarł do ich stolika.

Chloe nawet nie spojrzała w jego stronę. Zamiast tego wzięła widelec i nałożyła Robertowi najdoskonalej przyrządzony kawałek ryby. "Proszę, skarbie."

"Dzięki, mamusiu!" zaszczebiotał Robert, równie lekceważąco odnosząc się do obecności Arthura.

Widok własnego syna, tak całkowicie go ignorującego, tylko podsycił gniew Arthura. To wszystko były wpływy Chloe — psuła Roberta, sprawiając, że stawał się niegrzeczny i niezdyscyplinowany.

"Chloe, musisz przestać z tymi bzdurami. Posuwasz się za daleko." Arthur pochylił się do przodu, stanowczo opierając dłonie na ich stoliku, a jego głos był ostry od oskarżeń. "Pomiędzy mną a Jennifer nic nie ma. Ona źle się czuje i potrzebuje kogoś, kto się nią zaopiekuje. I z tego powodu ty naprawdę zamierzasz wziąć rozwód? Blokujesz mój numer? Wyprowadzasz się?" Wydał z siebie szyderczy prychnięcie. "Myślisz, że możesz tak po prostu wchodzić i wychodzić z mojego domu, jak ci się podoba? Całkowicie przekroczyłaś granicę."

Cierpliwość Chloe wyczerpała się w obliczu jego tyrady. Uniosła z chłodem jedną brew i obdarzyła go lodowatym spojrzeniem. "Panie Myers, uważam naszą rozmowę za zakończoną. Proszę po prostu podpisać papiery rozwodowe."

"Chloe!" Głos Arthura zniżył się do ostrzegawczego pomruku.

"Arthurze, jesteśmy w trakcie posiłku. Bardzo proszę, nie przeszkadzaj nam," oświadczyła Chloe, skutecznie go zbywając.

Wzrok Arthura powędrował po uczcie na ich stole — wszystkie te najwyższej klasy, popisowe dania, o wygórowanych cenach. Chloe zamówiła bardzo szeroki wybór. Czyżby ten mężczyzna, który właśnie wyszedł, zapłacił za to wszystko?

Przypomniał sobie, że widział wychodzącego od ich stolika mężczyznę w średnim wieku, gdy sam wchodził. To uświadomienie rozpaliło jego gniew jeszcze bardziej.

Czy Chloe aż tak szybko i w tak rażący sposób układała sobie życie na nowo? Czy to był jej sposób na prowokowanie go?

Ten mężczyzna wyglądał na... ile, czterdzieści? Pięćdziesiąt lat?

Naprawdę?

Czy tylko tego było trzeba — drogiego posiłku?

Kobiety z prowincji naprawdę nie miały za grosz wyczucia.

Ten typ mężczyzny? Żałosne.

Irytacja Arthura wzrosła, a jego spojrzenie stało się lodowate. "Chloe, czy ten mężczyzna, który właśnie wyszedł, był twoim nowym... znajomym? Czy to dlatego tak desperacko pragniesz rozwodu? Masz już w zanadrzu zastępstwo?" Z jego głosu kapała pogarda. "Jeśli chcesz się upokarzać, to twoja sprawa, ale nie wciągaj mojego syna w to swoje haniebne zachowanie."

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki