Arthur płynął przez sen, w którym Chloe stała na końcu długiego przejścia, olśniewająca w swojej sukni ślubnej, uśmiechająca się w oczekiwaniu, aż się do niej zbliży. Nawet w jego podświadomości ta kobieta pozostawała zdeterminowana, by wziąć z nim ślub. Czy już nie osiągnęła tego, czego chciała?
Ha!
Nagle poczuł delikatny dotyk – miękkie palce, które z drokrzliwą czułością gładziły go po twarzy.






