Chloe – to zero z prowincji, ta nic nieznacząca dziewczyna bez statusu i wpływów – właśnie odeszła ze 180 milionami dolarów. Cóż za absurd! Czy powinna nazwać ją naiwną, czy po prostu głupią?
Tytuł pani Myers, żony prezesa, był wart miliardy, a ona zadowoliła się marnymi 180 milionami. Być może dla kogoś pokroju Chloe ta kwota wydawała się niewyobrażalnym bogactwem!
Ale z drugiej strony, ile pieni






