Co robili ochroniarze? Jak mogli wpuścić do środka tę małą intrygantkę?
— Chloe, nie jesteś tu mile widziana. Wynoś się. Natychmiast. — Madilyn wskazała na wejście, a jej głos był ostry z wściekłości. — Dziś jest pogrzeb Charlesa, uroczysta chwila dla tej rodziny. Nie pozwolę ci zamienić tego w widowisko. Jeśli wiesz, co dla ciebie dobre, wyjdziesz w tej chwili, albo ja...
— Albo co zrobisz?
Lekki






