Spałam głęboko, jak zwykle wygodnie wciśnięta w połowie pod Alarica, gdy obudził mnie dzwonek telefonu. Ze zbudzenia w środku nocy przez telefon nigdy nie wynikało nic dobrego. Sięgnęłam po niego i wiedziałam, że Alaric jest równie rozbudzony i zmartwiony jak ja.
– Słucham? – odebrałam, nawet nie sprawdzając, kto dzwoni.
– Luno Cami, nie możemy tu dłużej zostać – wyszeptał ktoś po drugiej stronie






