Nie mogłam uwierzyć, że siedzę w półciężarówce Alfy, którego ledwie znałam, jadąc w stronę nieznanej watahy. Musiałam chyba postradać zmysły, żeby przystać na tę jego szaloną propozycję. On musiał być jeszcze bardziej szalony, żeby w ogóle wyjść z taką inicjatywą. Jaki Alfa proponuje miejsce w swojej watasze komuś, kto nie ma wilka? Tylko szalony Alfa. A ja, kretynka, zgodziłam się wsiąść do półci






