Resztę poranka spędziliśmy na zmianie planu dojazdu i powrotu ze spotkania. Zrobiliśmy też krótką przerwę, bo Eleanor uparła się, że muszę coś zjeść. Kiedy skończyliśmy i zjedliśmy lunch, Alaric i ja usiedliśmy w biurze. Mieliśmy zadzwonić do mojego brata. To, że uparłam się na ten wyjazd, nie oznaczało, że nie dostrzegałam ryzyka. A już na pewno nie oznaczało to, że nie zrobię wszystkiego, by je






