W ciągu tygodnia wypracowaliśmy pewną rutynę. Bliźniaki wstawały wraz ze słońcem, a ja z nimi. Karmiłam je, a potem wkładałam do kojca, który Valerio ustawił z boku salonu, by zająć się przygotowywaniem śniadania. Potem przychodził czas na kąpiel i kolejne karmienie, po którym układałam je do drzemki, co dawało mi kilka godzin na inne zajęcia. Nie przesadzałam mówiąc, że opieka nad dwójką niemowlą






