Wychodzę i widzę piękne, srebrne sportowe auto stojące na podjeździe, a obok niego Marco, teraz ubranego w czarną skórzaną kurtkę narzuconą na T-shirt i okulary przeciwsłoneczne na nosie, wpatrzonego w zegarek na nadgarstku.
– Uratowana przez pięć sekund, naprawdę miałem nadzieję, że się spóźnisz – nawet nie ukrywa rozczarowania.
– Przepraszam – powiedziałam, uśmiechając się jak szalona.
– Kto cię






