Gdy tylko weszli do komnaty, zapadła w niej dziwna cisza.
Arthur i William piorunowali się wzrokiem ponad tłumem kilkudziesięciu żołnierzy, którzy ich rozdzielali. Mogliby być tam zupełnie sami, a atmosfera i tak nie oziębiłaby się nawet o jotę. Biedacy uwięzieni między dwoma imperialnymi książętami czuli się wręcz nieco nie na miejscu, wymieniając między sobą pełne niepokoju spojrzenia. W końcu ż






