languageJęzyk

#4 Dziewiczy niewolnik

Autor: Rosalyn Cage14 mar 2026

Ofelia wciągnęła gwałtownie powietrze.

Jej palce przestały się poruszać, gdy uświadomiła sobie, że kutas jej pana był w pełni we wzwodzie i stał dumnie pod powierzchnią wody.

„Nie przestawaj”.

Podskoczyła ze zdziwienia, gdy jej pan otworzył oczy i przyłapał ją na gapieniu się. Zarumieniła się i wznowiła masaż, ale jej dłonie nie były już tak pewne jak wcześniej. Zawstydzająca cisza i spojrzenie Artura całkowicie ją rozbrajały. Bez względu na to, jak bardzo się starała, ignorowanie zarówno jego ciemnych oczu, jak i wzwodu było niemożliwe.

Ofelia trzymała spuszczoną głowę i próbowała skupić się na swoich dłoniach, ale dotykanie go nie miało już tego samego znaczenia co wcześniej. Masaż stał się całkowicie nieprzyzwoity, bez względu na to, jak by na to spojrzeć! Spróbowała przestać i cofnąć się, ale zatrzymał ją głos Artura.

„Zostań tam, gdzie jesteś”.

Nie miała innego wyboru, jak tylko okazać posłuszeństwo, podczas gdy rumieniła się i próbowała uspokoić drżące palce. Oczywiście robił to celowo. Ogień w jego oczach mógłby strawić cały las. Nawet się nie uśmiechał ani nie odzywał, po prostu wpatrywał się w nią, młodą niewolnicę, która była niekomfortowo zawstydzona.

Bez ostrzeżenia wsunął dłoń pod jej sukienkę, sprawiając, że pisnęła ze zdziwienia.

„Pa... Panie” – zaprotestowała, próbując odsunąć biodra.

„Nie ruszaj się”.

Otworzyła usta w szoku, ale nie wiedziała, jak zareagować. Palce księcia zapuściły się dalej, sięgając za jej majtki. Spod jej brudnej sukienki utorował sobie drogę do jej szpary, pieszcząc niewinną niewolnicę bez cienia wstydu na twarzy. Zaskoczona ciepłą, natarczywą dłonią między swoimi udami, wciągnęła powietrze, nie mogąc powstrzymać języka.

„Mój... Mój Panie...”

Zamierzała poprosić go, żeby przestał, ale słowa nie chciały jej przejść przez gardło. Jej żołądek wypełniło coś intensywnego, gdy jego palce pieściły jej wejście. Ofelia nie miała pojęcia, jak zareagować. Była całkowicie niedoświadczona, a on po prostu się nią bawił!

„P... Proszę...”

„Jesteś dziewicą?”

Umierając już ze wstydu, nie mogła się nawet zmusić do odpowiedzi. Ale jej czerwone policzki i zmieszany wyraz twarzy były wystarczającą odpowiedzią.

Książę przekrzywił głowę, a jego twarz wciąż pozostawała całkowicie nieprzenikniona. Wyglądało to tak, jakby tylko ją testował, a jednak przez jego palce nie była w stanie odpowiedzieć. Bardzo starała się stłumić jęki, ale jego duża dłoń naciskała i pocierała jej najwrażliwsze miejsce, doprowadzając ją do szaleństwa. Wiedziała, że czuł, jak staje się mokra, i chciała umrzeć ze wstydu. Stała teraz na palcach, trzymając dłonie na jego nadgarstkach i próbując niepostrzeżenie się odsunąć.

Ofelia dyszała, gdy nagle wepchnął w nią jeden palec. Zaskoczona, wydała z siebie przestraszony jęk. Próbowała stłumić swój głos dłonią, ale było to na nic, gdy zaczął poruszać i kręcić palcem zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Jego kciuk naciskał na jej łechtaczkę, podczas gdy jego środkowy palec raz za razem ją penetrował, sprawiając, że krzyczała. Najgorsze było to, że wydawał się zupełnie swobodny, poddając ją temu! Desperacko chciała się odsunąć, ale trzymał ją blisko balii, a jego dłoń pewnie poruszała się między jej udami, nie dając jej żadnych szans na ucieczkę.

„Podoba ci się to?”

Jego opanowany głos sprawił, że poczuła się jak małe zwierzątko, którym się bawił. Nigdy wcześniej nie dotknął jej żaden mężczyzna, a teraz sprawił, że jej soki spływały po udach. Dlaczego jej ciało reagowało na dotyk tego mężczyzny po siedemnastu latach niewinności?!

Ofelia nie mogła powstrzymać jęków, a on czerpał z tego przyjemność. Uważał jej zdesperowany stan i próżne próby jego ukrycia za niezwykle kuszące i seksowne. Była ociekająca wilgocią i najwyraźniej czerpała przyjemność z jego palca, więc dlaczego tak bardzo starała się ukryć to, co wydawało się sprawiać jej ciału tak wielką rozkosz? Chciał zobaczyć, jak jej policzki oblewają się rumieńcem, jak pot zbiera się na jej skórze, a jej nogi drżą pod jego wprawnym dotykiem. Wsunął drugi palec, zmuszając ją do krzyku. Zdecydowanie była dziewicą...

Jakim cudem pozostała nietknięta aż do teraz? Była młoda, piękna i bardzo pociągająca. Kontynuował, wpychając palce, by jęczała jeszcze bardziej. Zasłaniała usta, próbując zachować ciszę. Nacisnął kciukiem na jej mały guziczek, drażniąc ją, by wywołać reakcję. Pod jej brudną, niegdyś białą, cienką i podartą sukienką, jej sutki zaczęły sterczeć. Czy miała w ogóle pojęcie, jak bardzo była w tym momencie kusząca? Jej dłonie zaciskały się mocno na krawędzi wanny, ponieważ ledwie mogła już ustać o własnych siłach.

Przyspieszając ruchy palców w jej wnętrzu, pchnął ją bliżej krawędzi. Uda Ofelii drżały, gdy pojękiwała.

„Pa... Panie, p... proszę...”

Jej oczy zaszły łzami, nie mogła znieść więcej tych tortur i wstydu. Chciała błagać go, żeby przestał, ale nie miała już kontroli nad swoim głosem. Zamiast tego ciężko jęczała i dyszała. Czuła ogień szalejący od jej miejsc intymnych aż po żołądek, przytłaczający ją nowymi doznaniami, z którymi nie potrafiła już sobie poradzić.

„Mój Książę?”

Służący zapukał do drzwi, czekając na pozwolenie wejścia. Artur puścił ją, ku swemu wielkiemu poirytowaniu, z palcami mokrymi od jej soków, a Ofelia natychmiast upadła na kolana. Była oszołomiona i drżała, a jej wejście pulsowało, jakby wciąż czuła w sobie palce księcia. Wilgoć między jej nogami była niemożliwa do zignorowania, gdy próbowała wziąć się w garść i poprawić sukienkę.

„Wejdź”.

Całkowicie ignorując jej zakłopotanie, Artur wezwał mężczyznę do środka. Służący zdawał się nie zauważać, że po drugiej stronie wanny stała ona, wciąż oszołomiona tym, co się właśnie wydarzyło.

„Bufet zaraz się rozpocznie, mój Panie. Król z niecierpliwością oczekuje pańskiej obecności”.

„Przygotuję się. Wyjdź”.

„Tak, mój Panie”.

Służący bezzwłocznie wyszedł, ponownie zostawiając ich samych. Ofelia nie miała pojęcia, jak zareagować, ale Artur wyszedł z kąpieli, jakby nigdy nic się nie stało. Chwycił ręcznik i zaczął się wycierać, a ona zastanawiała się, czy jego... członek powrócił do normalności, ale nie odważyła się spojrzeć. Zamiast tego wzięła się w garść i chwyciła jego ubrania, by pomóc mu się ubrać. Choć milczała, asystując mu, jej umysł pracował na najwyższych obrotach, próbując pojąć, co właśnie zaszło.

„Zostań tutaj... i też się umyj”.

To były jego jedyne słowa, zanim wyszedł na bankiet. Gdy tylko została sama, Ofelia wypuściła powietrze, z którego wstrzymywania nie zdawała sobie sprawy.

Co się właśnie stało? Wiedziała, że niektórzy mężczyźni trzymali swoje niewolnice, by uprawiać z nimi seks, ale... to nie było dokładnie to samo, prawda? Rycerz Wojny ją zaskoczył, niemal tak, jakby zrobił to całkowicie dla kaprysu. Ale dla niej, dziewicy, było to najbardziej nieprawdopodobne doświadczenie. W ciągu zaledwie kilku godzin jej status zmienił się ze statusu nic nieznaczącej ofiary na niewolnicę księcia!

Odsunęła włosy z twarzy, próbując zebrać myśli. Do tej pory Rodzina Królewska nigdy nie była czymś, co marzyłaby zobaczyć, nawet z daleka. A jednak jakimś cudem znalazła się na podłodze komnat Trzeciego Księcia, próbując dojść do siebie po jego małej zabawie z jej najbardziej intymnymi miejscami.

Rozejrzała się. Dlaczego Trzeci Książę nie miał żadnych służących? Wydawał się jedynym, który nie miał nikogo do obsługi. Czy przybył sam i zostawił ich wszystkich we własnej Czerwonej Twierdzy?

Pokój nie był jednak zabałaganiony, co stanowiło dowód, że służba Czerwonej Twierdzy wciąż wykonywała tu pewne obowiązki. Co miała teraz zrobić? Bankiet potrwa najprawdopodobniej kilka godzin. Ofelia nagle przypomniała sobie o jego rozkazie, by się umyła. Jej wzrok natychmiast padł na wannę. Czy byłoby w porządku, gdyby z niej skorzystała? Nikt by jej nie ukarał za użycie kąpieli księcia, prawda?

Ofelia rozpięła sukienkę i szybko zanurzyła się w wodzie. Na myśl o myciu się w tej samej wodzie, w której on się kapał, jej policzki oblały się żywym karmazynem. Wciąż czuła utrzymujące się wrażenie jego palców w swoim wnętrzu. Nikt wcześniej jej tam nie dotykał! Konkubiny zawsze były zbyt zazdrosne, by pozwolić szlachcicom choćby spojrzeć na niewolnice. Poprzednia pani wielokrotnie biczowała Ofelię tylko za to, że stanęła na drodze Ministra. Nauczyła się trzymać z dala od mężczyzn. Ale nie było sposobu, by odmówić lub zignorować tego Księcia, który rościł sobie do niej prawo.

W obawie, że ktoś przyjdzie, wykąpała się szybko, zmywając krew z pleców najlepiej, jak potrafiła, i susząc swoje długie włosy. Po chwili wahania postanowiła wyprać również swoją sukienkę. Choć była stara i podarta, stanowiła jej jedyne ubranie. Mimo usilnych starań Ofelii, by dbać o nią przez lata, nie dało się sprawić, by wyglądała na coś więcej niż to, czym w istocie była; nieatrakcyjnym kawałkiem lnu, poszarpanym oraz wyblakłym do brązów i szarości od lat noszenia. Kiedy Ofelia skończyła ją prać, zeszła część kurzu i pozostało już tylko trochę zaschniętej krwi. Westchnęła bezradnie.

„Ty! Co robisz w komnatach księcia?!”

Ofelia podskoczyła. Dwóch służących Czerwonej Twierdzy weszło do pokoju w chwili, gdy skończyła się ubierać. Zanim w ogóle zdążyła się wytłumaczyć, jeden z nich gwałtownie chwycił ją za włosy i pociągnął na ziemię.

„Ty dziewko! Kto jest twoim panem? Mów!”

„Pan... Pan... Trz... Trze... Trzeci Książę...” – wyjąkała, pomimo bólu.

„Ty kłamczucho! Masz nas za głupców? Trzeci Książę nie przywiózł ze sobą żadnych służących, ty kłamliwa dziwko! Pokaż nam swój identyfikator!”

Pierwszy mężczyzna bezlitośnie uderzył ją w twarz, po czym szarpnął ją w górę za obrożę na jej szyi. Ofelia krzyknęła z bólu, duszona przez żelazo, gdy czytał wygrawerowane na niej inskrypcje.

„Pani Kamila z Rodu Plantagenetów... Czy to nie jedna z nowych konkubin Piątego Księcia?”

„Owszem. Należała do tego starego Ministra, który został ścięty trzy dni temu. Widziałem ją w czerwonej sukni. Niezła z niej sztuka”.

„Ty mała dziewko, naprawdę myślałaś, że uciekniesz swojej pani, będąc w Czerwonej Twierdzy?”

Uderzyli Ofelię ponownie, kontynuując obelgi, gdy ciągnęli ją na zewnątrz. Trzymając ją między sobą, zignorowali jej pełne strachu błagania, gdy przepychali ją przez korytarze Czerwonej Twierdzy, bijąc ją bezlitośnie, by powstrzymać jej urywane szlochy i słabe prośby. Mocno starała się powstrzymać łzy, pomimo bólu i męki, w jakiej się znajdowała. Nie mieli litości dla zbiegłej niewolnicy.

Po brutalnym przeciągnięciu przez niezliczone korytarze, została nagle wyrzucona do Cesarskiego Ogrodu, gdzie kilka konkubin, które nie uczestniczyły w Cesarskim Bankiecie, piło i bawiło się razem. Rozstawiono stoły do oglądania księżyca, a garstka służących nalewała wino obecnym paniom. Wszystkie konkubiny miały na sobie eleganckie suknie w połączeniu z drogą i błyszczącą biżuterią, każda zdeterminowana, by przyćmić pozostałe. Jedząc i popijając razem wino, obrzucały się nawzajem uszczypliwymi komplementami zza pięknych, fałszywych uśmiechów.

Służący gwałtownie rzucili Ofelię na ziemię, prosto pod stopy pani Kamili.

Ofelia była skamieniała ze strachu. Kamila była jej panią przez pięć długich i pełnych tortur lat, od dnia, w którym weszła do Domu Ministra. Chociaż kobieta ta była oszałamiająco piękna, za pociągającą twarzą kryła się okrutna i złośliwa suka. Nigdy nie wahała się biczować swoich niewolników, nawet bez powodu. Wpadała w furię, gdy nie poświęcano jej uwagi, i wylewała fałszywe łzy, by zmanipulować każdą sytuację na swoją korzyść.

Minister zakochał się w jej pełnym wdzięku pięknie, gdy miała zaledwie piętnaście lat, wynosząc ją z jej skromnej pozycji z urodzenia do szlacheckiego statusu, i od tego czasu była absurdalnie wręcz arogancka. Była naprawdę równie brzydka wewnątrz, co piękna na zewnątrz. Ofelia wiedziała, że jej niegodziwość nie znała granic, przypominając sobie, jak otruła jedną ze swoich rywalek tylko z zazdrości, i jak ta sama zazdrość skłoniła ją do fizycznego oszpecenia innej.

Zostanie sprowadzoną z powrotem przed oblicze Kamili było dla Ofelii koszmarem. Konkubina spojrzała na nią z góry z obrzydzeniem i odwróciła się do służących.

„Co to ma być?”

„Znaleźliśmy ją w komnatach księcia, moja Pani. Kłamała, próbując nam uciec, ale zobaczyliśmy jej obrożę identyfikacyjną i przyprowadziliśmy ją prosto z powrotem do...”

„A co mnie obchodzi ta suka?! Powinna być martwa! Miałam jej dość, więc oddałam ją jako trybut Jego Wysokości! Jakim cudem ona wciąż żyje?! Gdzie była?”

Dwóch oszołomionych służących spojrzało na siebie, obaj poczuli się nieswojo z powodu nieoczekiwanej reakcji konkubiny. Kamila z kolei była absolutnie wściekła, że przeszkadzano jej w chwili, gdy chełpiła się swoim nowym statusem przed konkubinami niższej rangi. Widok żywej Ofelii podsycił jej gniew. Nienawidziła niewolnicy od samego początku i wysłała ją na śmierć, aby wreszcie pozbyć się jej raz na zawsze.

„Ona... ona była w komnatach Trzeciego Księcia...”

Ofelia drżała z lęku i bólu. Nieprzewidywalny gniew Kamili przerażał ją bardziej niż cokolwiek innego.

Jej strach był uzasadniony, gdy bez ostrzeżenia konkubina nagle rzuciła pełnym kieliszkiem wina w głowę Ofelii. Jedna z konkubin krzyknęła, gdy szkło roztrzaskało się o ziemię. Odłamek otworzył zasinioną ranę na skroni Ofelii, będącą dziełem jednego ze strażników Czerwonej Twierdzy wcześniej tego ranka.

„Ty zdziro! Jak śmiesz! Jak w ogóle przetrwałaś Ofiarowanie?! A potem chować się w jednej z komnat księcia! Ty niegodna, mała pijawko! Sama cię wykończę. Tym razem nie uciekniesz śmierci! Ty...”

Ścisnęła w pięści garść włosów Ofelii i zaczęła gwałtownie szarpać jej głową, krzycząc na nią. Nagle jednak zamarła. Wszyscy w ogrodzie też to usłyszeli.

Wściekłe warknięcie smoka, tuż nad ich głowami.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: #4 Dziewiczy niewolnik - Zakazane pragnienie rycerza | StoriesNook