Był wysoki, a jego nagi tors okrywał obszerny, czarny płaszcz z futra. Bez wątpienia był wojownikiem. Do pasa miał przypięte dwa wielkie miecze i spośród wszystkich Książąt jako jedyny nosił zaledwie śladowe ilości biżuterii oraz najmniej kosztowne tkaniny. Zamiast tego miał na sobie po prostu czarne, skórzane spodnie, masywne buty i karwasze ze smoczych łusek na przedramionach.
U stóp tego mężczyzny Ofelia wydawała się niezwykle bezbronna. Uświadomiwszy sobie, że jest on członkiem Rodziny Królewskiej, natychmiast odwróciła wzrok. Dlaczego ją tam przyprowadzono? Czy miał ją osobiście zabić? Czy w jakiś sposób uraziła Rodzinę Królewską?
– Rzeczywiście jest całkiem ładna... – szepnął jeden z Książąt.
– Bracie, co chcesz zrobić? Mamy się jej pozbyć?
– Po prostu ją zatrzymaj, Arturze. I tak przydałoby ci się paru niewolników więcej.
Zadrżała. Książę Artur, czyli Trzeci Książę, Rycerz Wojny Imperium? Że też ze wszystkich ludzi musiał to być najstraszliwszy z Książąt! Pochyliła się jeszcze niżej, gotowa na to, że w każdej chwili przetnie ją ostrze. Ale o czym rozmawiali Książęta?
Zapadła długa i przerażająca cisza. Czekała, z każdą sekundą stając się coraz bardziej zdezorientowana, ale nie wyglądało na to, by ktoś planował ją zabić. Co się działo?
– Dobrze, wystarczy. Przejdźmy do kolejnego występu, zanim zacznę się nudzić. Bracie, zrobisz z nią później, co będziesz chciał. Kogo w ogóle obchodzi niewolnica.
Pierwszy Książę klasnął w dłonie, a w dole na arenie słudzy pospieszyli, by uprzątnąć zakrwawiony piasek z podłoża i przygotować wszystko do kolejnego widowiska.
Ofelia wciąż tkwiła w bezruchu, klęcząc u stóp Księcia. Wiedziała, że absolutnie nie wolno jej podnosić głowy w obecności Rodziny Królewskiej, ale Trzeci Książę nadal się nie poruszył. Nagle zaskoczyło ją głośne warknięcie. Odwróciła głowę, zaledwie odrobinę, i dostrzegła, że Czarny Smok nadal znajduje się za nią. Był na tyle blisko, że owiewały ją podmuchy jego gorącego oddechu i mogła dostrzec jego potężne kły.
Nagle usłyszała świst ostrza. Zanim zdążyła się w ogóle poruszyć, miecz runął ku niej, a ona, zamykając oczy, przygotowała się na najgorsze. Kajdany opadły z brzękiem, a jej nadgarstki przestały ciążyć. Przeciął łańcuch na jej plecach! Ofelia powoli poruszyła się, by spojrzeć na nadgarstki. Żelazne obręcze wciąż znajdowały się na jej szyi i nadgarstkach, ale nie były już boleśnie skute ze sobą na plecach. Jej ramiona były teraz wolne i mogła nimi swobodnie poruszać.
Jej ulga była jednak krótkotrwała, gdyż on nagle chwycił ją za obrożę, przyciągając do swojego boku. Nie zdążyła się nawet zacząć szamotać, gdy szorstko zaciągnął ją do swojego fotela. Zszokowało ją, gdy oparł ją o swoje złote krzesło, ale jeszcze bardziej zaskoczyło ją to, że po prostu usiadł, nie dodając ani słowa. Klęczała u jego stóp, opierając ramię o tron, ale Książę nawet na nią nie spojrzał, znów skupiając się na arenie.
Co to wszystko miało znaczyć? Ustawił ją przodem do areny, by nie mogła nawet ukradkiem zerknąć na niego z dołu. Była całkowicie wstrząśnięta i zagubiona. Rozglądając się, zdała sobie sprawę, że jest jedyną niewolnicą na podeście. Poza Książętami za krzesłami stali tylko nieliczni służący pałacowi, nieruchomi niczym posągi, i nikt nie zwracał już na nią najmniejszej uwagi.
Ofelia oddychała nierównomiernie, usiłując pojąć swoją obecną sytuację. Nagle poczuła na ramionach ogarniające ją ciepło. Zaskoczona zerknęła w bok, by ze zdumieniem odkryć, że to fragment obszernego płaszcza Księcia! Czy przesunął go celowo, by okryć również ją? Czy to tylko czysty przypadek? Jej nagie ramiona były teraz okryte grubym futrem, które chroniło ją przed wiatrem i przenikliwym chłodem.
– Co będzie dalej? – zapytał nagle jeden z Książąt.
– Tancerze! Słyszałem, że ta trupa przybyła zza Morza Północnego!
Wydawało się, że wszyscy zdążyli już zapomnieć o makabrycznym przedstawieniu, które miało miejsce zaledwie kilka minut temu. Ofelia nie podnosiła głowy, modląc się w milczeniu, by ignorowali ją do końca dnia. Gdy tak klęczała, zastygła w bezruchu, bez żadnego ostrzeżenia poczuła dłoń, która pogładziła jej włosy. Potrzebowała kilku sekund, by to do niej dotarło, bo palce, które delikatnie bawiły się jej długimi, falującymi pasmami, poruszały się tak lekko, że ledwie je wyczuwała. Przez chwilę była oniemiała, zastanawiając się, czy śni. Nikt poza Trzecim Księciem nie był na tyle blisko, by móc po nią sięgnąć i jej dotknąć. Jego duża dłoń powoli gładziła jej włosy, niemal dotykając pleców. Czuła, jak jego ciepła skóra flirtuje z jej własną.
Czy Rycerz Wojny naprawdę głaskał ją w ten sposób? Ledwo mogła oddychać pod jego dotykiem. Nie śmiała poruszyć choćby mięśniem. W dole, na płycie areny, trwał wspaniały pokaz tańca z udziałem dziesiątek wykonawców, a jednak jedyne, na czym mogła się skupić, to delikatne muskanie jego opuszek na jej smukłym karku. Czy ktoś jeszcze zauważył poczynania Księcia pod osłoną płaszcza?
Gdy Ofelia wreszcie odważyła się zerknąć w bok, odniosła wrażenie, że nikt niczego nie dostrzegł. Pozostali Książęta, siedzący po ich lewej stronie, byli wyłącznie skupieni na występach w dole na arenie, nie poświęcając żadnej uwagi ani jej, ani jej nowemu panu.
Bo w takim właśnie położeniu się teraz znalazła, prawda? W ciągu zaledwie kilku minut stała się własnością Trzeciego Księcia. Wyglądało to niemal tak, jakby podniósł z bruku kamień. Tyle że zamiast kamienia, przygarnął niewolnicę.
Cała wiedza Ofelii na jego temat opierała się na pogłoskach. Wokół osoby Trzeciego Księcia krążyło mnóstwo plotek. Ulubiony syn Króla uchodził za mrocznego, okrutnego i bezlitosnego mężczyznę. Rycerz Wojny Imperium. Czy to on był tym, który wbrew wszelkim oczekiwaniom oszczędził życie niewolnicy? Czy postanowił tak uczynić wyłącznie z powodu zachowania swojego upartego smoka?
Bestia spoczywała teraz spokojnie kilka stóp dalej na niższym stopniu. Wydawała się znudzona, leżąc w czasie, gdy jej pobratymcy zostali odesłani z powrotem do klatek albo przykuci łańcuchami wokół areny. Ofelia znów przyglądała się wspaniałemu smokowi, urzeczona jego obsydianowymi łuskami. Rozpraszało ją to bardziej niż jakikolwiek występ, zwłaszcza że nie mogła spojrzeć na właściciela dłoni, która bawiła się jej włosami.
Czy Książę rozkazałby smokowi ją zabić, gdyby poprosiła, by ją wypuścił? Ofelia nie śmiała nawet na niego spojrzeć ani się poruszyć. Poddawała się jego dłoni i pieszczotom w swoich długich włosach. Kilka razy zadrżała, nie z zimna, ponieważ znajdowała się teraz pod płaszczem, lecz od kontaktu gorącej dłoni Księcia ze swoją skórą. Co więcej, jego dłoń zapuszczała się wzdłuż karku coraz niżej, na jej ramiona. Nie dotykał już tylko jej włosów. Jego palce wędrowały teraz coraz niżej, a ona poczuła zawstydzenie.
Nigdy przedtem żaden mężczyzna nie dotykał jej w ten sposób. Niewolnice nie były nałożnicami ani nie były nawet godne, by postrzegać je jako kobiety. Często bywały brudne i podle ubrane. W przeciwieństwie do arystokratek, które robiły wszystko, co w ich mocy, by zdobyć najpiękniejsze suknie, biżuterię i najdroższe dostępne kosmetyki do makijażu. Ofelia nigdy nie zaznała podobnych luksusów, jednak posiadała naturalną urodę, której nie zdołały odebrać jej nawet lata niewoli i znęcania się.
Niczym kwiat na poletku chwastów zdołała zachować swoje piękno. Była wysoka i szczupła, a jej blada skóra nosiła w kilku miejscach trwałe blizny po bacie. Jej piersi nie były duże, lecz wciąż krągłe i na tyle pełne, by nadawać jej kobiecy wygląd. Gdyby była odpowiednio odżywiana, miałaby zachwycającą sylwetkę. Pomimo lat niedożywienia, pełne gracji piękno jej twarzy pozostawało niezaprzeczalne. Miała wielkie zielone oczy, drobny nos oraz wąskie, lecz pełne usta. Czysta, krucha uroda – niczym u lilii wodnej.
W miarę jak mijało popołudnie, Ofelia stopniowo przyzwyczajała się do dotyku Księcia. Nie potrafiła go ignorować, ale już nie drżała ani nie rozmyślała nad nim przesadnie. Po kilkunastu występach Książę nagle wstał.
– Bracie? – zapytał najmłodszy książę.
Lecz Artur nie pofatygował się z odpowiedzią. Zamiast tego po prostu opuścił swoje miejsce. Ofelia, zastanawiając się przez chwilę, czy powinna podążyć za nim, uznała, że to lepsze wyjście niż pozostanie na podeście z pozostałymi pięcioma Książętami, w miejscu, w którym i tak nie miała racji bytu.
Opuściwszy balkon, Trzeci Książę szedł przez liczne korytarze tak szybko, że ledwie nadążała. Ku jej zaskoczeniu, komnaty Rycerza Wojny znajdowały się w najdalszym skrzydle Czerwonej Twierdzy. Zanim tam dotarli, była wyczerpana.
Otworzył podwójne drzwi, ukazując komnatę niezwykle skromną, oczywiście jak na książęce standardy. Jednakże dla Ofelii miejsce to i tak było niewiarygodnie przestronne i luksusowe – z łóżkiem z baldachimem tak wielkim, że pomieściłoby cztery osoby, ubranym w jedwabną pościel. Znajdowały się tam również dwa krzesła oraz stół wykonany z czerwonodrzewu, jednego z najdroższych i najcenniejszych materiałów, puste biurko, szafa, w której znajdowała się zbroja wojownika, oraz balia kąpielowa.
Zszokowało ją, jak pusta była ta komnata. Czy została przygotowana jedynie na jego pobyt podczas festiwalu? Słyszała przecież, że każdy Książę mieszkał we własnej Czerwonej Twierdzy.
Artur zostawił swój duży, futrzany płaszcz na jednym z krzeseł i rozmasował kark. Ofelia nagle zdała sobie sprawę, że jest jego jedyną służącą! Czy przybył tu bez żadnych niewolników ani służących?
Rycerz Wojny westchnął.
– Chcę wziąć kąpiel.
Były to pierwsze słowa, jakie do niej wyrzekł. Pomimo zaskoczenia, lata spędzone w niewoli sprawiły, że Ofelia posłuchała natychmiast. Opuszczając komnatę, znalazła pierwszego pałacowego służącego, na jakiego natrafiła, i poprosiła o przygotowanie gorącej wody dla Trzeciego Księcia, a także o kilka rodzajów ziół do kąpieli. Służący, nie znając niewolnicy, miał ochotę ją wychłostać i odesłać z powrotem tam, skąd przyszła, ale jej słowa o "Trzecim Księciu" sprawiły, że ten zamiar uwiązł mu w gardle. Jeśli istniał jeden człowiek, którego nikt nie chciał rozgniewać, to był to Trzeci Książę. Zatem po chwili zwątpienia skinął głową z pogardą i odwrócił się na pięcie.
Kilka minut później Ofelia była zajęta wlewaniem do balii gorącej wody oraz kilku ziół, o które poprosiła.
– Co to takiego?
Młoda kobieta spojrzała na niego, zamierzając udzielić odpowiedzi, po czym uświadomiła sobie, że jej pan rozbiera się tuż przed nią! Zdążyła jedynie rzucić okiem na imponującą muskulaturę wojownika, zanim speszona spuściła wzrok, jednak ten obraz z pewnością wyrył się w jej pamięci. Doprawdy, Rycerz Wojny! Zarumieniła się, gdy odpowiadała.
– To zioła lecznicze, by... by złagodzić zmęczenie i ból mięśni, mój panie.
Artur zmarszczył brwi. Skąd ta kobieta wiedziała o jego napiętych mięśniach? Nigdy nie okazywał słabości. Czy to z powodu tego, jak przeciągnął się, gdy weszli do prywatnej komnaty? Rozmyślając nad tym, zdał sobie sprawę, że jego niewolnica znów spuściła wzrok, a na jej policzkach wykwitł rumieniec. Parsknął śmiechem, wchodząc do balii. Czyżby nigdy wcześniej nie widziała nagiego mężczyzny?
– Potrzebujesz więcej wody, mój panie?
– Chodź tu.
Zawahawszy się, Ofelia stąpiła kilka kroków w stronę balii, usilnie powstrzymując się przed zerknięciem w jego stronę. W istocie, zważywszy, że do tej pory usługiwała wyłącznie kobietom, była całkowicie bezbronna wobec widoku ciała dorosłego mężczyzny. Ciało Artura nie było po prostu pociągające. Był on raczej niczym niebezpieczny samiec alfa, silny i imponujący.
Obserwując, jak zmaga się z samą sobą, by odwrócić wzrok, wiedział, że miał rację.
– Rozmasuj mnie.
– ...Mój panie?
Lecz on nie pofatygował się, by powtórzyć rozkaz. Trochę zaskoczona, Ofelia posłusznie stanęła za nim i zaczęła masować jego szerokie ramiona. Jej palce drżały. Dotykała Księcia! Próbując opanować wewnętrzny zamęt, skupiła się na swoich ruchach. Wiedziała, jaką był istotą. W ułamku sekundy mógł zdecydować o zakończeniu jej życia. Dla młodej niewolnicy było to nieskończenie bardziej przerażające niż stanie przed dzikimi, pokrytymi łuską bestiami.
Gdy kontynuowała masaż, poczuła, że jego mięśnie w końcu zaczynają się rozluźniać, co napawało ją satysfakcją. Przeszła do jego lewego ramienia, wykorzystując swoją wcześniejszą wiedzę o uzdrawianiu, by odpowiednio wymasować każdy mięsień. Kiedy w końcu spojrzała z powrotem na jego twarz, zdała sobie sprawę, że zamknął oczy, jakby spał, co pozwoliło jej odetchnąć nieco swobodniej.
Ofelia przeszła do jego drugiego ramienia, umiejętnie ugniatając biceps Rycerza Wojny. Poczuła pewną dumę, widząc, że lecznicza kąpiel, którą przygotowała, okazała się tak skuteczna. Czy woda była wciąż wystarczająco ciepła? Spojrzała w dół na wodę i właśnie wtedy to dostrzegła.
Członek jej Księcia, w pełnym wzwodzie.






