Ophelia ledwo śmiała spojrzeć na Króla, gdy się zbliżała. Jej zdaniem był on przerażającym bytem, znacznie straszniejszym od olbrzymiego, złotego Smoka wznoszącego się tuż za jego plecami. Starszy mężczyzna podtrzymywał ją za rękę w lekkim, pokrzepiającym uśmiechu. Mogła od razu rozpoznać, że jego ciemne oczy nie zdradzają absolutnie najmniejszej niechęci, a wręcz u jej uścisku obdarzał serdecznoś






