Z perspektywy Giselle:
– Nie, żywili urazę do naszej watahy, jak i do całej społeczności wilkołaków! – odpowiedział Caleb bez cienia emocji.
– CO TAKIEGO??? – krzyknęłam zdumiona.
– Co ty próbujesz mi przekazać? Tylko mi w głowie mieszasz! – powiedziałam z osłupieniem.
– Dobra, wyjaśnię ci od początku, jak to wszystko się potoczyło – rzucił chłodno Caleb.
– W porządku, dawaj – odparłam swobodnie.






