– Cóż, musiałam coś zrobić, a przemycenie jedzenia było absolutnie niemożliwe.
Cisza. – Torturowałaś się, abym ja mógł przeżyć. Wciąż wyraźnie pamiętam tamten moment.
Uśmiech rozjaśnił jej pomarszczone policzki, gdy zalały ją wspomnienia. – Kiedy tylko zapadał zmrok, przestawałam karmić Rosalie i zawsze prosiłam strażników o mleko. Zaczynałam oszczędzać je dla ciebie, a moje piersi stawały się peł






