„Dzień dobry” – wymamrotałam, ziewając, po czym spróbowałam wrócić dokładnie do tej samej pozycji, w której byłam przed chwilą, odwracając się do niej plecami.
„Jak on w ogóle mógł pomyśleć, że o to mi chodziło, kiedy prosiłam, żeby dał Tristanowi szansę?” Jak na tak wczesną porę było to dla mnie zbyt dużo dramatyzmu, więc wyłączyłam się, zamykając oczy i pozwalając, by sen znów pociągnął mnie w






