– Nie zdołamy jej chronić, jeśli będziesz z nią tak po prostu znikać, kiedy tylko ci się podoba! – wykrzyknął, wskazując na mnie, ale posyłając mordercze spojrzenie Seraphinie.
– Waruj, piesku! – zganiła go, jakby mówiła do zwierzaka domowego. Twarz Thomasa przybrała szkarłatny odcień, a dłoń Silasa wyraźnie zacisnęła się na jego ramieniu.
Z rozbawieniem przyglądałam się, jak stają do konfrontac






