Seraphina i ja nawiązaliśmy przelotny kontakt wzrokowy w cichej zgodzie, że gdy z Thalią zostanie zrobiony porządek, Vivienne również będzie musiała odejść.
Vivienne nie musiała tego mówić, żeby wszyscy w pokoju wiedzieli, że to właśnie w ten sposób zabiła własną matkę. Duma na jej twarzy mówiła to za nią.
"Ile to by zajęło?" zapytałem, tłumiąc w sobie nieufność do niej.
"Czasu, którego nie mamy,






