Victoria
Wstrzymując oddech, odsuwam się od lustra, zwiększając dystans między Isabellą a mną.
Zdejmuje okulary z kpiącym uśmieszkiem, z drwiną kręcąc głową.
– Długo ci zajęło, żeby zorientować się, że to ja – mówi.
Jej widok sprawia, że czuję się na tyle nieswojo, że sztywnieją mi ramiona, chociaż tego nie okazuję.
– Śledziłaś mnie przez cały ten czas? – pytam.
– Nie bądź śmieszna. – Przewraca oc






