Noah
Minęły cztery godziny, odkąd wyszedłem z domu, a mój telefon nie przestaje wibrować od wiadomości i połączeń od rodziny. Wciąż na niego patrzę, ale nadal nie mam ochoty odbierać.
„Wiesz” – mówi do mnie Lucas, siedząc tuż obok – „skoro i tak zamierzasz pozwalać mu dzwonić, to może lepiej go po prostu wyłącz? I daj mi to”.
Próbuje sięgnąć po butelkę w mojej dłoni, ale cofam ją, by mu na to nie






