Victoria
Gdy Alexander wyciąga rękę, żebym mogła wysunąć nogę do przodu, siedzę nieruchomo i kręcę głową.
– Zostaw to. – Spoglądam przez okno, gdy limuzyna rusza. – Dopóki się nie ruszam, nic mi nie będzie.
– Powiedziałem: pokaż.
Syczę, gdy chwyta moją nogę i umieszcza ją prosto na swoim udzie, co sprawia, że ze zdziwieniem odwracam gwałtownie głowę w jego stronę.
– Co ty robisz? – Marszczę brwi.






