languageJęzyk

Rozdział 2: Na papierze

Autor: Sinclair3 kwi 2026

Punkt widzenia Victorii:

Całkowicie zaskoczona, otwieram szeroko oczy i wlepiam w nich wzrok, gdy się całują. Moje serce bije tak mocno, że słyszę je w uszach.

Kiedy nie mogę już tego znieść, odwracam wzrok, ale Isabella wciąż jęczy w usta Alexandra i to sprawia, że krew we mnie wrze. Nie dlatego, że chciałabym być na jej miejscu – nie ma mowy, żebym chciała całować tego dupka – ale dlatego, że to dzieje się tuż na moich oczach.

Oboje są tak bezwstydni.

Kiedy w końcu przerywają pocałunek, ona chichocze, przesuwając kciukiem po jego ustach, które zrobiły się czerwone.

"Kochanie, zrujnowałeś mi szminkę" – mówi kokieteryjnie.

"Wiesz, że zawsze to robię" – odpowiada z entuzjazmem. "Chodź tutaj."

Przez cały czas, gdy się do mnie zbliżają, patrzę w dół, a moje czoło wilgotnieje od potu. 

"Kochanie, poznaj Victorię, moją przyszłą żonę na papierze" – mówi do niej, a ja staram się ze wszystkich sił nie pokazać, jak bardzo jestem zniesmaczona.

W każdym innym scenariuszu powinnam się teraz do niej uśmiechać, gdybyśmy się poznawały, ale jak to w ogóle możliwe w tej niedorzecznej sytuacji?

"Zakładam, że zrozumiałaś wszystko, co powiedział ci mój chłopak" – mówi ze skrzyżowanymi ramionami i zmrużonymi oczami, które wydają się wiercić we mnie na wylot.

"Oczywiście". Tym razem nawet nie zadaję sobie trudu, by udać uśmiech. Moja twarz jest pozbawiona wyrazu, gdy zaciskam pięści pod stołem.

"Czy mówił ci o mnie?" Unosi brew.

"Nie."

"On jest mój, więc trzymaj się z daleka". Zaciska usta i wypina biodro. "To ja powinnam wyjść za mąż za mojego chłopaka, nie ty."

"Kochanie, daj spokój, rozmawialiśmy o tym". Staje za nią i delikatnie obejmuje ją ramionami.

"Po prostu nienawidzę tego, że to nie ja". Dąsa się.

"To i tak niczego nie zmienia, dobrze o tym wiesz". Całuje ją w policzek.

"Słyszałaś to? Prywatnie jest mój". Uśmiecha się do mnie z wyższością.

Nie mogę powstrzymać uśmiechu na tę sytuację, i wcale nie dlatego, że mnie to w jakikolwiek sposób bawi. Po prostu nie chcę już tu dłużej zostać. Naoglądałam się ich wystarczająco.

"Będę już iść". Wzdycham głęboko, wstając i ściskając torebkę, którą zabrałam ze stołu.

"Nie powiedziałem, że możesz wyjść" – mówi do mnie ostro, a jego spojrzenie jest groźne.

"Ale myślałam, że wszystko omówiliśmy". Wzruszam ramionami, zastanawiając się, po co jeszcze chce mnie tu trzymać.

Tylko po to, żebym mogła patrzeć na nich dwoje? Absolutnie nie.

"Jeszcze nie wszystko zostało omówione" – mówi. "Ty i moje kochanie musicie omówić waszą przyjaźń."

"Przyjaźń?" Marszczę czoło, kompletnie zagubiona.

"Zapomniał dodać słowa 'udawaną'. Jakbym kiedykolwiek chciała się z tobą przyjaźnić". Isabella przewraca na mnie oczami. "Mój chłopak zabiera mnie po całym świecie, kiedy tylko zechcę, ale z tobą w obrazku sprawy będą musiały wyglądać trochę inaczej. Pod pretekstem jego wyjazdów z tobą na liczne wakacje, będę wam towarzyszyć jako twoja przyjaciółka."

"Czy to wszystko?" Pytam, zastanawiając się, jaką kolejną niedorzeczność usłyszę.

"Nie, to nie wszystko". Prycha, odrzucając włosy z zuchwałą miną.

"Drogie panie, zostawiam was z tym. Mam posiedzenie zarządu" – mówi, obracając ją i całując w usta.

Po raz kolejny odwracam wzrok, ale zaraz znów na nich zerkam, po prostu dlatego, że tak bardzo nie mogę w to uwierzyć. Podczas gdy ją całuje, otwiera oczy, spogląda na mnie, a potem szybko znów je zamyka.

Po cholerę on to zrobił? Żeby upewnić się, że patrzę? On jest po prostu nie do wiary.

Całują się dłużej, niż powinni, a ja lekko kręcę głową. To nie do zniesienia i nie potrafię po prostu niezręcznie stać tak blisko nich.

Ściskam torebkę tak mocno, że uświadamiam sobie, iż mogłabym coś złamać.

W końcu odrywają się od swoich ust, a ona znów chichocze, wycierając mu usta.

Następnie on obejmuje ją ramieniem i oboje kierują się do wyjścia.

Wychodzi, ale nawet nie trudzi się, żeby osobiście się ze mną pożegnać. 

Gdy tylko zostaję sama, tak bardzo mam ochotę uderzyć czołem o stół, żeby tylko wyprzeć z pamięci to, jak wiele doświadczyłam w niecałe dwadzieścia minut.

To niesprawiedliwe i dobrze o tym wiem. Wystarczająco złe było już to, że dla niego to tylko zimny kontrakt, ale udawanie przyjaciółki jego dziewczyny? I dlaczego nie ożenił się z nią zamiast ze mną?

Wspominał już, że to pan Sterling mnie dla niego wybrał, ale dlaczego nie Isabellę? Wydaje się całkiem bogata.

Choć jestem ciekawa, dlaczego padło na mnie, a nie na nią, wiem, że to służy firmie mojego ojca. To rozwiązanie wszystkich naszych problemów.

Rozmyślając w ten sposób, czuję, jak telefon wibruje w mojej torebce.

Gdy go wyciągam, siadając z powrotem na krześle, moja ręka trochę się trzęsie ze złości – wszystko przez to, z jakim brakiem szacunku i lekceważeniem potraktował mnie Alexander.

Gdy tylko spoglądam na ekran, orientuję się, że ojciec wysłał mi wiadomość. Otwierając ją, czytam tekst, wyobrażając sobie łagodny ton jego głosu. Jest bardzo spokojnym człowiekiem. Ma nadzieję, że wszystko układa się dobrze między mną a Alexandrem podczas naszego zapoznawania się.

Gdybym tylko mogła mu powiedzieć, jak okropnie było, ale to nie ma znaczenia. Naprawdę trzyma się nadziei, że to jest to. A ja to dla niego realizuję.

Właśnie wtedy, gdy myślę, że Isabella nie wróci, wstaję, żeby wyjść i nie musieć się z nią użerać, ale drzwi skrzypią i ona wchodzi z powrotem, pewnie dumnym krokiem zmierzając w moją stronę.

"Siadaj z powrotem, to sobie trochę pogadamy" – mówi do mnie.

Prycham cicho, siadając na nowo.

Przysuwa swoje krzesło blisko mojego i zakłada nogę na nogę, jej spojrzenie jest wręcz groźne, ale wcale mnie to nie rusza. 

Patrzy na mnie kpiąco i mówi: "Będziesz musiała zmienić mnóstwo rzeczy, a przede wszystkim swoją garderobę."

"Wiem. Omówiłam to z Alexandrem."

"Hmm, widzę, że mój chłopak o tym wspomniał."

Jakie to małostkowe z jej strony, że próbuje mi to wcierać w twarz. Ale nie przejmuję się tym. Jeśli próbuje wzbudzić we mnie zazdrość, to jej to nie wychodzi. Zdążyłam już zaakceptować fakt, że są parą.

"Dobrze. Czy mówił o wydarzeniach, w których będziesz musiała uczestniczyć?"

"Tak."

"I jak masz się zachowywać?"

"Tak."

"A co z tymi dzieciakami z sierocińca i tym podobnym gównem?" Przewraca oczami, jakby nie przywiązywała żadnej wagi do tego, o czym mówi. To już mówi mi, jakim jest typem osoby.

"Słuchaj, Alexander powiedział mi o wszystkim. Czy masz ze mną o czymkolwiek konkretnym do porozmawiania? Jeśli nie, chciałabym stąd wyjść."

"Żebyś mogła iść do domu i ogłosić dobre wieści, że naprawdę wychodzisz za mąż? Nie czuj się zbyt swobodnie." 

"Wiem, czego się ode mnie oczekuje, ale to nie znaczy, że ty możesz mówić mi, co mam robić."

"Za to Alexander może". Uśmiecha się złośliwie.

Pochylam się do przodu i odwzajemniam uśmiech. "Nie jesteś Alexandrem. Jesteś tylko Isabellą."

"Próbujesz się wymądrzać? Lepiej uważaj na to, jak będziesz się zachowywać w obecności mojego chłopaka."

"Zdecydowanie będę. Coś jeszcze?"

"Będziemy musiały wymyślić historię o tym, skąd się znamy."

"A potem będę mogła wyjść."

Mam nadzieję, że te kilka najbliższych minut minie szybko, ponieważ nie mogę się doczekać, by opuścić ten apartament i zjeść piękny posiłek z państwem Sterling.

Chociaż jestem gotowa być taką żoną, jaką powinnam być publicznie, nie pozwolę, by Isabella mną pomiatała prywatnie.

Po wymyśleniu fałszywej historii, co okazuje się trudne, ponieważ nasze opinie mocno się ścierają, w końcu dochodzimy do porozumienia.

Gdy wszystko dobiega końca, jestem gotowa do wyjścia, więc kieruję się do drzwi, ale zanim zdążam wyjść, zatrzymuję się w miejscu, gdy ona odzywa się z goryczą za moimi plecami.

"Tylko przypominam, że zawsze będziesz żoną Alexandra wyłącznie na papierze."

Spoglądam przez ramię i mówię: "Oczywiście... a ty zawsze będziesz tą drugą".

"Jak śmiesz? Nie zapominaj, że jesteś nikim!"

"Znikam stąd."

Podczas gdy ona wciąż krzyczy, wychodzę i zamykam drzwi. Nawet kiedy oddalam się od apartamentu, wciąż słyszę jej krzyki, co sprawia, że uśmiecham się pod nosem.

Mój telefon znów pika, a ja uśmiecham się po sprawdzeniu wiadomości. To od pani Sterling. Nie może się doczekać, żeby mnie zobaczyć, byśmy mogły też omówić pomysły na suknię ślubną. Zawsze jest taka entuzjastyczna. Uwielbiam to, że mam ich wszystkich po swojej stronie.

~

To już to, w końcu idę do ołtarza i powinien to być jeden z najszczęśliwszych momentów w moim życiu, ale nie jest.

Z fałszywym uśmiechem, który na szczęście nie jest zbyt widoczny przez welon zakrywający moją twarz, idę z wysoko uniesioną głową, a każdy krok przybliża mnie do ołtarza.

Moja rodzina i przyjaciele spoglądają na mnie z podziwem, gdy ich mijam, a niektórzy mają łzy w oczach. Jeśli już, to ja powinnam płakać, ale ciągle powtarzam sobie, że dam radę to zrobić.

Część mnie ma wręcz ochotę zawrócić w tej chwili, zdjąć te diamentowe obcasy i uciec jak najdalej stąd, ale wiem, że nie mogę, nie, gdy tak wiele zależy od tego małżeństwa.

Mój ojciec, który kroczy u mojego boku, jest najszczęśliwszy, jakiego kiedykolwiek widziałam, i wiem, że to z mojego powodu i z powodu tego, co wyniknie z tego związku.

Kościół jest wspaniały, a dekoracje majestatyczne, wszystko emanuje bogactwem i klasą, co nic dla mnie nie znaczy, zwłaszcza gdy wiem, jakiego pokroju człowiek ma zostać moim mężem.

Jestem teraz bliżej ołtarza niż kiedykolwiek i w końcu go dostrzegam, ubranego w elegancki czarny garnitur z domieszką bieli.

Jego perłowo białe zęby są w pełni wyeksponowane i wydaje się szczęśliwy, ale wiem, że nie jest. To wszystko tylko na pokaz. Prasa nie przestaje robić zdjęć i to trochę irytujące, te wszystkie błyski fleszy trafiające w moją twarz.

Po lewej stronie w pierwszym rzędzie dostrzegam Isabellę, która zasłania usta w zdumieniu, gdy jestem wystarczająco blisko, jakby była pod wrażeniem mojego wyglądu. Jakąż to świetną aktorką teraz jest.

Jestem szczerze szczęśliwa tylko wtedy, gdy zauważam państwa Sterling i rodzeństwo Alexandra po prawej stronie. Wszyscy są tacy radośni, widząc, że w końcu staję się częścią ich rodziny.

Zanim mój ojciec przekazuje mnie w ręce Alexandra, odwraca się do mnie i uśmiecha. I mimo życia, które mnie czeka, nie mogę powstrzymać się, by nie odwzajemnić jego szczerego uśmiechu.

W końcu staję twarzą w twarz z Alexandrem, a jego dłonie prawie całkowicie otulają moje, ponieważ są o wiele większe.

Wypowiadamy przysięgi i robimy przedstawienie, które wydaje się na tyle wiarygodne, że wszyscy są zachwyceni – z wyjątkiem Isabelli.

Kiedy nadchodzi czas na pocałunek, Alexander odsuwa welon i robi krok do przodu. To będzie nasz pierwszy pocałunek. Gdy tylko nasze usta się stykają, rozlega się burza oklasków. Nic nie czuję, całując go, a my nawet nie rozchylamy warg. 

Po przerwaniu pocałunku chwytamy się za ręce i uśmiechamy do tłumu, a błyski aparatów szaleją jak opętane.

Rozglądając się, widzę, jak mój ojciec ociera łzy, stojąc obok pana Sterlinga, mojego miłego i kochającego teścia.

Następnie Alexander i ja wychodzimy z kościoła trzymając się za ręce, a przyjaciele i rodzina zbierają się na zewnątrz, żeby robić zdjęcia.

Nie mogę nie zauważyć, że uśmiechy wszystkich gasną, gdy Isabella dołącza do akcji.

Wciąż zastanawiam się, jaka historia kryje się za tym wszystkim. Jedynym powodem, dla którego tu jest, jest to, że jesteśmy „przyjaciółkami”. Prawdę mówiąc, wszyscy byli w szoku, gdy się o tym dowiedzieli.

Kiedy robimy kilka zdjęć, a Alexander i ja mówimy kilka pełnych miłości słów do prasy, Isabella przytula mnie, jakby chciała mi pogratulować, ale z kpiną szepcze mi do ucha.

"Jedyna noc poślubna, jakiej zaznasz, to po prostu dobrze przespana noc i nic więcej, suko!"

Kosztuje mnie to wszystko, co w sobie mam, by nie spoliczkować jej w obecności wszystkich. Skoro ceremonia ślubna już się zakończyła, nie jestem już byle kim, lecz synową rodziny Sterling. I zamierzam jej to udowodnić.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki